sobota, 18 stycznia 2014

1 rozdział

*Łucja*
Wzorowa uczennica. Ulubienica szkoły. Ale kim ja właściwie jestem? Nie znając w pełni życia, niewiele mogę o nim powiedzieć. To tak, jakby oceniać nieznajomego człowieka. Nie jestem Bogiem, by decydować o losie innych ludzi, ani nawet o swoim. Jestem, kim jestem – początkującą piosenkarką, która uważa, że ma okropny głos i nie ma pojęcia, jakim cudem on podoba się ludziom. Swoją karierę, tak sobie przypominając, zaczęłam w wieku szesnastu lat – już rok tkwię w tym bagnie. Ale kim jestem? Niewiele obchodzi mnie to, że jestem rozpoznawana na ulicach. Że stojąc w kolejce do kasy ktoś nagle woła: ,,To Łucja!” i nagle wokół mnie znikąd zjawia się masa ludzi. Kim jestem? Napewno nie sobą.
Rozmyślałam tak, idąc ulicą w stronę domu. Miałam nadzieję, że nie natknę się na grupę fanów, która opóźni mój powrót. Prawda jest taka, że mi sława niewiele daje. Dla mnie nie liczą się pieniądze, ani prezenty, którymi jestem obdarowywana. Właściwie... Sama nie wiem, co jest dla mnie ważne. Po wygraniu konkursu w Anglii zdobyłam naprawdę sporą sumkę, którą od razu oddałam do dyspozycji rodzicom. Zwykle oni mieli kłopoty, by wyżywić mnie, moje młodsze rodzeństwo i siebie oraz by utrzymać samochód i dom. Dzięki mojej wygranej nasza sytuacja finansowa znacznie się poprawiła. Wyprowadziliśmy się z Polski do Anglii, gdzie szczęśliwym trafem mama i tata dostali dobre stanowiska pracy. Ja jednak, razem ze starszym bratem, Kamilem, okropnie tęskniliśmy do ojczystego kraju. Postanowiliśmy więc przyjechać na te wakacje do naszej kochanej babci.
Rozejrzałam się dookoła i uznałam, że dzisiaj jest naprawdę piękna noc. Właściwie aż straszna. Słyszałam jedynie odgłos moich butów, które regularnie stukały o zarośnięty chodnik. Nie wiedziałam, dlaczego ludzie osadzeni w więzieniach, w ramach kary, nie mogliby tych ścieżek sprzątać. Czasem się zastanawiałam, co by było, gdyby moje życie potoczyłoby się inaczej. Gdybym nie znalazła ogłoszenia w internecie o zagranicznym konkursie, gdyby nie namówił mnie do tego Kamil, gdyby on nie zaciągnął mnie na przesłuchanie. Wtedy pewnie nadal byłabym zwykłą dziewczyną... I może tak byłoby lepiej?
Spojrzałam we gwiazdy. Tak bardzo żałowałam, że nie umieją mówić... Wpatrywałam się w konstelacje i inne rozmaite wzory, które tworzyły i starałam się rozszyfrować ich znaczenie. Właściwie... Nie zaszkodzi mi to, że trochę się spóźnię. Kamil pewnie i tak wróci jeszcze później ode mnie i babcia nawet nie zwróci na mnie uwagi.
Skierowałam się w stronę parku, w którym niegdyś uwielbiałam przesiadywać całymi godzinami. Ledwie odnalazłam moją własną ścieżkę, którą wydeptałam będąc jeszcze dzieckiem. Lawirowałam pomiędzy drzewami, zdając się na pamięć. Niewiele przydawał mi się w tych strasznych ciemnościach wzrok. Coraz częściej napotykałam na swojej drodze jakiś niewycięty krzak. Potykając się o gałęzie i pnie myślałam, że taki zawsze miałam sen, będąc w Anglii. Wracam późną nocą do miejsca, w którym zostawiłam całe swoje serce, a nade mną rozciąga się gwieździste niebo.
Nagle natrafiłam na wolną przestrzeń, którą oświetlał blady księżyc. Była to Moja Polana, którą odkryłam jako jedna z nielicznych razem z Kamilem, będąc sześcioletnim dzieckiem. Wówczas położyliśmy się na środku polanki, pod osłoną księżyca i rozmawialiśmy na wszystkie tematy, jakie nawinęły nam się na język. Wówczas to miejsce wydawało nam się magiczne – nie mogliśmy uwierzyć, by pośrodku miasta, w zwykłym parku był taki raj. Teraz niestety wszystko się zmieniło.
Położyłam się sama na miękkiej trawie, wpatrując się w księżyc i zastanawiając się, kiedy umknęły mi sprzed nosa te wszystkie lata i wspólna miłość braterska. Kamil stał się zarozumiały i niesamowicie pyskaty – już nie nazywa mnie, jak kiedyś, swoją kochaną młodszą siostrzyczką (uwielbiał używać tego określenia). Odkąd przeprowadziliśmy się za granicę i on dostał pracę w hotelu, nasza więź uległa zniszczeniu. Sama nie wiedziałam, dlaczego. Kiedy brat przestaje kochać siostrę?
Nagle usłyszałam czyjeś głosy dochodzące z oddala i przypomniałam sobie, że muszę wracać do babci. Ona pewnie teraz zamartwiała się na śmierć, podczas gdy ja wspominałam to, co było kiedyś i nigdy nie wróci.
Wstałam z trawy, otrzepałam ubranie i wyciągnęłam z ciemnych włosów kilka zaplątanych szyszek. Z ogromnym żalem ruszyłam w stronę głównej ścieżki, w głąb parku, którą miałam dojść do domu już w kilka chwil. Przecisnęłam się pomiędzy konarami, myśląc, że kiedyś przychodziło mi to z łatwością i nie obawiałam się otarć o gałęzie.
Już wkrótce dotarłam na ścieżkę, którą ruszyłam w stronę domu. Niespodziewanie usłyszałam za sobą czyjeś śmiechy. Obróciłam się na ułamek sekundy i natychmiast tego pożałowałam. Za mną podążała jakaś grupka chłopaków, na oko w moim wieku. Byli kilka metrów za mną i z każdą kolejną chwilą wydawało mi się, że przybliżali się coraz bardziej.
Z drżącym sercem przyspieszyłam kroku, a moje myśli zawirowały w szalonym tańcu. Co teraz będzie? Co teraz będzie?
- Hej! Poczekaj! – usłyszałam śmiały głos dochodzący zza moich pleców i następnie kilka rechotów.
Nieświadomie zaczęłam biec, byle dalej od nieznajomych i byle dalej od parku, który niegdyś wydawał się taki bezpieczny.
Biegnąc, słyszałam za sobą odgłosy kroków, które także zdawały się przyspieszać.
- Nie bój się – był to głos tego samego chłopaka, co wcześniej.
Nie było z nim już najwidoczniej kumpli.
Nagle poczułam na ramieniu mocny ścisk i krzyknęłam z bólu. Nie zdążyłam zareagować, gdy nastolatek popchnął mnie i upadłam na ziemię, przygnieciona jego ciężarem. Teraz dokładnie widziałam mojego dręczyciela.
Na głowie miał szary kaptur, a na ustach okropny uśmiech. W jego oczach czaił się nieprzenikniony dystans i jednocześnie chłodna radość. Miał jasne włosy opadające na czoło, które zlepiły mu się od potu.
- Nikt mi nie uwierzy, że spotkałem Łucję Helszmit. TĄ słynną Łucję Helszmit. Masz takie śliczne, niebieskie oczy... – mówił, przysuwając swoją twarz do mojej twarzy.
Nie zwracał uwagi, że miotałam się na wszystkie strony. Zdawał się nie słyszeć mojego krzyku. A ja już wiedziałam, co chce zrobić. Z przerażeniem w oczach zaczęłam wyrywać się jeszcze mocniej, co tylko nadal nie przynosiło rezultatów. Jego usta musnęły mój policzek, a ja zamknęłam oczy, okropnie się bojąc.


*Dawid*
Szedłem właśnie przez okoliczny park, w mieście, w którym byłem na wakacjach u mojej ciotki. Rozmyślałem o wydarzeniach, które nabrały tempa rok temu, w zeszłe wakacje. Tyle się zmieniło.. Sława, fani... Pomimo wszystko nadal staram się być tą samą osobą. Nie jestem pewien, czy mi to wychodzi, aczkolwiek przyjaciele nie narzekają.
Nie łatwo jest być sobą, podczas gdy wokół mnie tak dużo się dzieje. Wszystkie te wywiady, rozdania nagród, sesje zdjęciowe... Prawie nie mam chwili tylko dla siebie. Może nie licząc nocy, które zdają się być wybawieniem.
Dziwnie się czuję, gdy będąc w mieście podbiegając do mnie fani i proszą o autografy oraz zdjęcia. Nadal nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje. Jeszcze niedawno byłem zwykłym nastolatkiem... A teraz osiemnastoletnim chłopakiem, młodym artystą, znanym w całej Polsce.
O Boże.
Cieszę się, że wyjechałem do ciotki, chociaż na dwa miesiące. Może zdołam odpocząć od tego ciągłego nacisku.
To jest niesamowite – być idolem i autorytetem tylu ludzi! Wszystko, co zrobię i to, kim będę oraz co tworzę, wpływa na myślenia tysiąca ludzi. Czasem, czytając komentarze pod moimi moimi wpisami na różnych portalach społecznościowych, zastanawiam się, dokąd zmierza świat. Dlaczego ludzie krytykują wszystko, co robię..? Owszem, mogliby wyrażać swoją opinię, ale tylko ją uzasadniając. Natomiast często jestem wyzywany od najgorszych po prostu za to, kim jestem i za to, że udało mi się coś osiągnąć.
Sam siebie pytam – dlaczego?
Nagle zobaczyłem przed sobą jakiś ludzi leżących na ziemi. Dziewczyna krzyczała, żeby chłopak ją zostawił w spokoju, a ten tylko się śmiał. Dotąd czytałem o podobnych sytuacjach najwyżej w książkach i w różnych artykułach, a teraz wszystko ożyło.
Stanąłem w miejscu, nie wiedząc, jak postąpić. W pewnym momencie, nie wiedząc, co robię, zrzuciłem z pleców torbę i ruszyłem biegiem w stronę nastolatków. Adrenalina zaczęła pulsować w moich żyłach, rozchodząc się po całym ciele. Impulsywnie, z nową mocą chwyciłem napastnika za jego kaptur i odciągnąłem go siłą od dziewczyny. Nieznajoma natychmiast się podniosła i otrzepała ubrania. Nastolatek jednak, nie zwracając na mnie uwagi, ponownie rzucił się ku brunetce. Stanąłem pomiędzy nimi i uderzyłem chłopaka w twarz. Gdy się skulił, ponowiłem cios, chwyciłem dziewczynę za rękę i pociągnąłem za sobą.
Jej lodowata dłoń drżała, lecz nie zwracałem na to uwagi. Musiałem zabrać ją jak najdalej od tamtego człowieka – tego byłem pewien. Prowadziłem ją pewnie, nie przestając biec. Nieznajoma w pewnym momencie wyrwała się z mojego uchwytu i stanęła w miejscu.
Odwróciłem się ku niej i spojrzałem w jej oczy.
Błękit natychmiast mnie oszołomił, a przerażenie malujące się w jej oczach tylko spotęgowało wrażenie toni morskiej. Jej ciemne włosy były bardzo potargane, a twarz brudna, ale mimo wszystko wyglądała imponująco. Wyczuwałem w jej aurze niezwykłą pewność siebie i coś, co zdawało się mnie do niej przyciągać. Zupełnie niespodziewanie zapragnąłem ją przytulić, poczuć zapach jej perfum i muśnięcie jej ust na swoim policzku.
- Dziękuję – wyszeptała ochrypniętym głosem.
Czas zdawał się stanąć w miejscu. Ona nie ruszała się z miejsca i ja nie śmiałem zrobić kroku, ani nawet nic powiedzieć. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Nigdy nie byłem tak bardzo poddenerwowany, nawet podczas koncertów czy wywiadów na żywo. Wówczas wiedziałem, że jeżeli coś nie wyjdzie, będę mógł jakoś to naprawić. Ale ta tajemnicza dziewczyna zdawała się być ruchym lodem, który lada moment mógł pęknąć. Nie chciałem się do tego przyczynić. Zdziwiła mnie jednak najbardziej jedna rzecz.
Że ona nie rzuca się na mnie w podzięce i że nie błaga o zdjęcie.
Nie, żebym był egoistą. Zdaję sobie sprawę, że spotkanie idola wywołuje u większości osób ogromne i niepochamowane emocje. Ale ta dziewczyna była inna. Emanował od niej spokój.
W końcu zebrałem się na odwagę.
- Cześć... Kim jesteś? – zapytałem nieśmiało, gardząc w duchu sobą i swoją bezpośrednością.
Bałem się, że to tylko piękny sen, który zaraz zniknie. Tak bardzo się bałem...
- To chyba ja powinnam ci się o to zapytać. To ty mnie uratowałeś – rzekła.
Pomimo ochrypniętego od krzyku głosu, dawało się w nim rozpoznać nutkę melodyjności i ciągłości, która mnie zafascynowała.
- Dawid Kwiatkowski – powiedziałem, przekonany, że w tej chwili nieznajoma zacznie piszczeć z radości.
Przymknąłem oczy, lecz nic takiego nie nastąpiło.
- Miło mi. Ja jestem Łucja Helszmit – odpowiedziała i podała mi swoją dłoń.
Ująłem ją i delikatnie potrząsnąłem.
- Ale... Ty... Ja... Ty...
- Tak, jestem TA Łucja Helszmit, która wygrała konkurs piosenki młodzieżowej w Anglii – powiedziała i uśmiechnęła się, pierwszy raz od momentu poznania, a niewytłumaczalny promień rozświetlił jej twarz.
- Tak... To znaczy, tak przeczuwałem... Przepraszam, że tak się jąkałem, ale nie na co dzień spotyka się sławną osobę...
W rzeczywstości nie miałem pojęcia, że ona jest znana. Następne kłamstwa już same cisnęły mi się na usta. Toczyły się, niczym niekontrolowany słowotok. Nie mogłem nic zaradzić. A może nie chciałem?
- Szczerze mówiąc, dziwię się, że nie prosisz o autograf lub zdjęcie. Chyba, że ty też jesteś piosenkarzem. Tak wielu się ich ostatnio pojawiało, a przecież ja byłam ostatnimi czasy w Anglii i przyjechałam tutaj tylko do babci na wakacje.
- Ja... Nie jestem piosenkarzem. Jestem zwykłym chłopakiem, który akurat przechodził przez park i chciał się zabawić w bohatera – powiedziałem i zaśmiałem się nerwowo.
Zacząłem brnąć w to bagno coraz bardziej...
- To obiecaj mi, superbohaterze, że nigdy mnie nie zostawisz – rzekła Łucja i przytuliła mnie.
Moje nozdrza zaatakował zapach jej delikatnych perfum różanych i fiołkowy zapach włosów.
- Obiecuję – powiedziałem, wtulając się w jej szyję.

Nie wiedząc kiedy, zatraciłem się.

___________________________________________________________________________
No i mamy pierwszy rozdział!! Jak już wiecie, wszystkie wydarzenia opisane są fikcyjne ;)
Aby Wam się lepiej czytało i byście bardziej wczuwali się w sytuacje, do każdego rozdziału będę dodawać do bloga inną... Hmm... Playlistę. Jeżeli jeszcze nie zauważyliście, to w prawym górnym rogu bloga jest ikonka, przedstawiająca poziome kreski. Jak na nie ,,klikniesz", wyświetli Ci się moja lista piosenek, pasująca do danego rozdziału.
Życzę miłego czytania, słuchania i zachęcam do komentowania!!

14 komentarzy:

  1. fajne opowiadanie i ciekawy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, wpadam z rewizytą ;-) i będę zaglądać częściej, bo poza kucharzeniem lubię poczytać coś dobrego, a u Ciebie zapowiada się baardzo ciekawie....
    Pozdro...

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie się czyta, wciąga:) obserwuję i zapraszam częściej do mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opowiadanie,bardzo fajnie się czyta, nie mogę się doczekać 2 rozdziału, jak się potoczą dalsze losy tej znajomości? Poinformuj mnie jak pojawi się 2 rozdział z miłą chęcią poczytam :-)
    W wolnej chwili zapraszam...
    Pozdrawiam Cieplutko Martyna :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie się czyta. Bardzo piękne opowiadanie, naprawdę :) Oby tak dalej :)

    Zapraszam bardzo serdecznie do mnie: http://pod-sila-wiatru.blogspot.com/
    Ledwo co zaczynam, więc jest tylko prolog. Napisz koniecznie, co sądzisz o tym prologu :) Będę wdzięczna za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie się czyta, wciąga:) obserwuję i zapraszam częściej do mnie ;-)
    http://kremowewlosy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Serdecznie zapraszam do nowo otwartej recenzalni "Kolorowe Recenzje". U nas poznasz recenzję swojego bloga, dowiesz się co jest idealne, a co trzeba jeszcze poprawić.
    www.kolorowe-recenzje.blogspot.com
    PS. Szukamy recenzantek/recenzantów, jeśli byłbyś/byłabyś chętny/a to napisz do mnie na tt: @Pati_Poland69. Przyjmujemy wszystkich na okres próbny, a jeśli Ci się uda, zostaniesz u nas na dłużej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, jak pięknie piszesz Klaudia ;****
    Dodatkowo wielkim plusem jest to, że to o Dawidku <3<3<3
    Będę czytała.... :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. AAAAAASAA TO WSZYSTKO JAKBY PRAWDZIWE ALE NAJBARDZIEJ ZAJEBISTE!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć, tu zgred z uwagami ;) Wiem, że już sporo części napisałaś, ale ja powolutku nadrabiam. Dzisiaj trochę popiszę o rozdziale pierwszym.

    Swoją karierę, tak sobie przypominając, zaczęłam w wieku szesnastu lat - tu mi by pasowało raczej: Swoją karierę, jak pamiętam, zaczęłam w wieku szesnastu lat...

    gdyby moje życie potoczyłoby się inaczej - gdyby moje życie potoczyło... - niepotrzebny jest podwójny tryb przypuszczający,

    z oddala - z oddali/ z daleka

    A poza tym: fajnie piszesz. Serio - miło mi się ten tekst czytało ;)

    OdpowiedzUsuń