sobota, 25 stycznia 2014

2 rozdział ,,Przewiduj nieprzewidywalne"

*Łucja*
Wracając do domu babci, zastanawiałam się, jak to będzie wszystko dalej wyglądać. Czy jeszcze kiedyś spotkam tego tajemniczego i nieśmiałego chłopaka...? Przedstawił mi się jako Dawid Kwiatkowski, a przed pożegnaniem poprosił mnie, bym nikomu o tym spotkaniu nie mówiła. Nie miałam pojęcia, dlaczego. Może był jakimś dilerem, mafią lub złodziejem...? A ja pieprzoną idiotką, która uwierzyła w bajeczkę o księżniczce i księciu na białym koniu?
Zapamiętałam jego oczy - śliczne, ciemne oczy, w których mogłabym bez trudu się zagubić...
Ale czy to nie głupie? Myśleć w ten sposób o kimś, kogo spotkało się absolutnie przypadkowo? A może to było zrządzenie losu... Wygrana loteria... Nigdy nie byłam osobą, którą prześladowało szczęście. Raczej odwrotnie. Gdy na chodniku pojawiał się pierwszy lód - oczywiście ja musiałam się przez niego przewrócić i to na widoku, tam, gdzie było pełno ludzi. Gdy piekłam jakiś placek - zapominałam o tym, że blacha jest gorąca i chwytałam ją gołymi rękoma, a następnie leczyłam poparzenia. W szkole też nigdy nie byłam królową piękności, a w domu wiele osób mnie ignorowało - głównie z powodu problemów finansowych. Jedynym moim oparciem stał się brat Kamil, który teraz, jak na złość, odwrócił się od całej rodziny i zaczął na przekór całemu światu prowadzić nocne życie.
Tak więc ten cały.. Dawid.. Nie mógł być tym, za kogo się podawał. Nie mógł być zwykłym chłopakiem, który przypadkiem przechodził przez park. Wyczułam to w jego spojrzeniu - zupełnie, jakby ukrywał nieodgadnioną tajemnicę.
Wchodząc do bloku, w którym mieszkała babcia, myślałam, jak bardzo bym chciała ponownie zamieszkać w Polsce.
Te odrapane i pobazgrane graffiti ściany klatki schodowej, słabe, pożółkłe światło lamp ulicznych i nierówne ulice.
I ten niezastąpiony urok, który był taki nieprzewidywalny..!
Kochałam to.
Otwierając drzwi i wchodząc cichcem do mieszkania pomyślałam, że przecież to normalne.
Ja zawsze traciłam wszystko, co kochałam.

*Dawid*
Padłem na łóżko w dodatkowym pokoju mojej ciotki i zgasiłem światło. Była już naprawdę późna godzina i pomimo to, że miałem osiemnaście lat, i tak musiałem wracać do domu o określonej godzinie. Dzisiaj się spóźniłem i nie chcąc cioci robić zawodu z jej metod wychowawczych, przeprosiłem najgrzeczniej, jak umiałem, potulnie wszedłem do pokoju, który mi użyczyła i zgasiłem światło, by była pewna, że zasnąłem.
Ale nawet, jakbym chciał spać, to nie mogłem tego ucznić.
Cały czas przed oczami majaczyła mi postać tej dziewczyny.
Łucja... Łucja... Łucja...
Takie niecodzienne imię, które tak łatwo zapadło mi w pamięci.
Czułem się okropnie, kłamiąc jej, że jestem zwykłym nastolatkiem na wakacjach u ciotki. Mogłbym sobie to wmawiać milion razy, ale nigdy nie będę zwyczajny. Uświadomiłem to sobie jakiś czas temu, gdy grupka nieznanych mi dziewczyn podbiegła do mnie w supermarkecie i zaczęła obcałowywać moje buty oraz pisać mi na ręce swoje numery telefonów.
Sława. Coś, na czym w głębi duszy zawsze mi zależało, ale bałem się do tego przyznać. Teraz zaczęła mnie ona odrobinkę... Przerastać.
Wpatrywałem się w ciemność i zastanawiałem się, czy jeszcze kiedyś zobaczę Łucję i te jej niebieskie oczy. Z tego, co się dowiedziałem, ona jest także znana nie tylko w Polsce, ale i w Anglii. I nie wahała się mnie o tym powiadomić.
Ja natomiast zrobiłem z niej.. Głupka.
Oszukałem ją, wykorzystując fakt, że mieszkała od dłuższego czasu w Anglii i nie znała nowo wybitych się gwiazd. I czułem się z tym niewyobrażalnie potwornie.
Mógłbym tłumaczyć to sobie strachem... Strachem, który zawładnął moją podświadomością i nakazał kłamać, by nie zepsuć pięknej chwili, gdy ta śliczna dziewczyna nie rzucała się na mnie. Okropnie bałem się, że jej zwyczajność i bezinteresowność minie w chwili, gdy wyjawię jej prawdę.
Kim ja jestem, by tak potwornie traktować drugiego człowieka?
Dawid Kwiatkowski.
Jestem nikim.
Odwróciłem twarz ku zasłoniętym oknie, przez które prześwitywało blade światło księżyca. Szafki w pokoju rzucały długie cienie, jakby sięgając po mnie swoimi złowieszczymi szponami. Na moim czole pojawiły się kropelki zimnego potu, które zdawały się być dla mnie obcym ciałem. Czymś, co miałem ochotę natychmiast usunąć ze swojej skóry.
Popatrzyłem na podświetlany zegar, który wskazywał dosyć zagmatwaną godzinę. Zmrużyłem oczy i dostrzegłem, że pozostało zaledwie kilka godzin do wschodu słońca. Zeskoczyłem więc z łóżka i po omacku doszedłem do pokojowej łazienki. Uchyliłem drzwi, wszedłem do środka, zaświeciłem światło i włączyłem prysznic. Popatrzyłem na swoje odbicie w lustrze, które zdawało się z biegiem czasu rozmazywać. Zastępowała je pojawiająca się wciąż nowa para.
Nawet nie zauważyłem, kiedy przestałem dostrzegać w tym odbiciu siebie. Wesołego, lekkomyślnego chłopaka, który niegdyś miał bardzo szalone pomysły i każdego potrafił rozbawić. Który pomimo swojego nieznośnego usposobienia osiągał dobre wyniki w nauce i był jednym z najlepszych uczni w klasie. Wprawdzie wmawiałem sobie, że jestem tym samym Dawidem, którym byłem zaledwie rok temu. Ale z każdym dniem uświadamiałem sobie coraz boleśniejszą prawdę...
Z łatwością pozbyłem się ubrań i wszedłem pod gorący prysznic. Syknąłem, gdy gorąca woda zaczęła parzyć moją skórę i niecierpliwie trąciłem dłonią kurek w drugą stronę. Moment później poczułem na swoim ciele lodowatą wodę, która przyprawiała mnie o gęsią skórkę. Podłożyłem głowę pod strumień i czekałem, aż on mnie dokładnie obmyje.
Nie wiem, dlaczego, ale miałem wrażenie, że to najlepsze, co mogłem w danej chwili zrobić.

*Kamil*
Nocne kluby - to to, czego potrzebowałem.
Nowe kontakty, osoby, lewe interesy.
Całkowita zmiana życia... Trudno powiedzieć, czy na lepsze.
Kiedyś wszystko wyglądało inaczej. Owszem, rodzice mieli problemy, by nas wszystkich wyżywić, ale nigdy nie chowaliśmy wobec nich urazy. Zawsze starałem się opiekować Łucją i ją wspierać. To ja się z nią bawiłem, gdy byliśmy dziećmi. To ja pokazałem jej tą śliczną polanę pośrodku parku. To ja chodziłem na jej wywiadówki, podczas gdy mama z tatą ciężko pracowali do późna. To ja doradzałem jej w sprawie chłopaków i przyjaciółek. To ja darzyłem ją prawdziwą miłością.
I nadal darzę.
Ale wszystko się zmieniło.
Stoję przed wejściem do klubu ,,All". Wszyscy tam doskonale mnie znają, więc wykrzykują moje imię z daleka. Wiedzą, że tej nocy odbędzie się największa impreza, jakiej byli świadkami. Wiedzą, że głównym bohaterem tej hisotrii jak zwykle będę ja.
Podchodzę do ochorniarza - jakiegoś przysadzistego mężczyzny, wyglądającego na gbura. Widzę jego srogi wzrok i wciskam mu w dłoń pęczek papierowych pieniędzy. Mężczyzna odsuwa się na bok i robi mi przejście, nawet się nie zastanawiając, skąd młoda osoba wzięła taką sumę. Przekraczam próg i moje oczy uderza fala świateł i reflektorów, a do uszu dolatuje głośna muzyka dubstep. Widząc te wszystkie wymalowane osoby zastanawiam się, ile procent z nich ma w tym momencie nieczyste myśli lub złorzeczne plany dotyczące przypadkowo spotkanych osób. Wchodzę do głównej sali niewielkimi schodkami - przy tylu pijanych ludziach stopnie muszą być niewielkie. Bez trudu wypatruję wolny stolik i podchodzę do niego. Siadam na miękkim siedzeniu i przypatruję się, jak zgromadzenie tańczy.
Myślę o Łucji i o tym, że za moment się rozkręcę, a impreza razem ze mną.

______________________________________________________________________________
No to mamy drugi rozdział :) Mam nadzieję, że jest tak samo interesujący, jak jego poprzednik :) Teraz w szkole mamy naprawdę wiele nauki i nie było czasu na napisanie dalszej części. Kolejny rozdział pojawi się jakoś w przyszłym tygodniu, o ile nie będzie mrozu i antena od internetu mi nie zamarznie xD
XXX
Klaudia
Aby Wam się lepiej czytało i byście bardziej wczuwali się w sytuacje, do każdego rozdziału będę dodawać do bloga inną... Hmm... Playlistę. Jeżeli jeszcze nie zauważyliście, to w prawym górnym rogu bloga jest ikonka, przedstawiająca poziome kreski. Jak na nie ,,klikniesz", wyświetli Ci się moja lista piosenek, pasująca do danego rozdziału.
Życzę miłego czytania, słuchania i zachęcam do komentowania!!

9 komentarzy:

  1. fajny blog :)
    zapraszam do mnie i do obserwacji jeśli Ci się spodoba :*
    http://fashionkludi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra literatura nigdy nie jest zła. Dziękuję za radosny komentarz na Przedniej Platformie Tramwaju, a ze swojej strony zapraszam także do przeczytania mojej książki, którą już w całości opublikowałem tutaj: http://szufladaduzychliter.blogspot.com/
    W przyszłości pojawią się kolejne literackie wizje mojej zakręconej głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ten drugi rozdział....fajnie się czyta...
    Pozdrawiam cieplutko ;-) i czekam na kolejny....

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezła jesteś ; ) Dodaję cie do ulubionych blogów ; ) Kwiatkowskiego Kocham ; )
    Zapraszam do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję : * Pozdrawiam Serdecznie ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubie Kwiatkowskiego :)
    Jednak sądzę że niektóre piosenki ma fajne.
    Zaczęłam czytać to opowiadanie bo już nie ma co czytać xd
    Albo już coś czytałam.
    Albo nudne.
    Albo nie wciąga.
    Więc tak o to tu jestem xd

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne <3<3<3
    Uzależniłam się chyba od tego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń