czwartek, 16 stycznia 2014

prolog

*Łucja*
Pamiętam to dobrze. Aż za dobrze. Cała historia, zawarte w mojej pamięci wspomnienia... Chwile, sekundy, minuty, godziny, wieczność... Wszystkie wydarzenia, których wtedy byłam uczestniczką, teraz zaczęły kotłować się w mojej głowie. Z każdym kolejnym uderzeniem serca przechodzą mnie ciarki. Bum. Bum. Bum... Krew dopływa do mózgu, który zadaje mi ból... Dlaczego? Co ja takiego zrobiłam? Dlaczego teraz cierpię? Leżę i myślę. A może nie leżę? Nie wiem. Straciłam zmysły. Jedyne, co mam teraz sprawne, to mózg. I to on zadaje mi największy ból. Co się ze mną dzieje? Chciałam cos powiedzieć, ale zapomniałam, jak układać usta, by wypowiedzieć słowo. Chciałam otworzyć oczy, ale byłam zbyt słaba. Myśli. Myśli kotłujące się niczym wrzątek. Bum. Ból. Bum. Krew zdaje się rozciągać moje żyły. W głębi podświadomości słyszę: ,,Żyj" ,,Żyj", ,,Nie poddawaj się". A może to tylko wymysł? Teraz wszystko wydaje się być wymysłem. Chorym wytwórem wyobraźni. ,,Łucja!". Tak się nazywam? A może nazywałam? A może to nie ja? Może to tylko mara, zakrywająca mój rozum. Nie warto wierzyć. ,,Nie poddawaj się" słyszę, ale ja już dawno się poddałam. Po tamtym wydarzeniu... Bum. Nowa dawka bólu. Nie wiedziałam, że serce oprócz życia, pompuje w nas takie cierpienie. ,,Dasz radę" - dlaczego kłamiecie? Myślę. Przecież wiecie, że nie dam. Ale mimo wszystko kłamiecie. Całe moje życie było jednym wielkim oszustwem. Zmieniło się, gdy... Bum. Czuję drżenie w okolicy serca. Zaczynam gwałtownie łapać powietrze w płuca. Duszę się. Wielka gula staje w moim gardle i zagradza przepływ powietrza. Haust, kolejny... Raz, dwa, trzy...,,Oddychaj!" Słyszę. Dlaczego mam oddychać? Nie rozumiem. Przecież łatwiej jest przestać. ,,Obiecaj, że się nie poddasz! Obiecaj!" - dobiega głos do mojej podświadomości. - ,,Proszę!". Ktoś już kiedyś mi coś obiecał. Nie dotrzymał obietnicy. Bum. Sama ze swoimi emocjami. Z myślami. Wspomnieniami. Bum. Ból. Chcę krzyczeć. Chcę wić się, ale nie mogę. Boże, pomóż mi. Bum. Nie chcę słyszeć! Wszystko się zniszczyło. Wszyscy mnie zawiedli. Bum. Wszyscy? Jacy wszyscy? Bum. Zapadam się coraz głębiej. Już nie słyszę tajemniczych głosów, nie czuję dziwnych zapachów. Przede mną roztacza się ciemność. Nieprzenikniony mrok. Bum. I nagle sobie przypomniałam.
- Obiecaj, że mnie nie zostawisz - szepnęłam resztami sił, nie wiedząc, czy naprawdę wypowiedziałam to zdanie, czy też pozostało ono tylko i wyłącznie na zawsze dla mnie. - Obiecaj.
Głucha cisza. Boże, jak bardzo bym teraz chciała słyszeć!
Bum.
Zostałam sama.

8 komentarzy:

  1. Super wpis!! :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. :o Ciekawie się zapowiada moja kwiatonator <3 XD

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję za odwiedziny i komentarz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. dziekuję za odwiedziny:) Z pewnością będę wpadać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczyna się interesująco, fajnie budujesz klimat. Zastanawiam się tylko jak mózg może zadawać ból. Mogą jej dokuczać jakieś wspomnienia, na myśl o których coś ją boli - czy brzuch, czy głowa, czy dostaje drgawek.
    Poza tym "resztkami sił" - wdarł Ci się chochlik. Myślę też, że po "sił" nie powinno być przecinka, ale to akurat moja intuicja.
    Jak już wspomniałam, zaczyna się ciekawie. Jeszcze zajrzę w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna Klaudia, która pisze o Kwiatku :3 Też jestem Klaudia i też jestem Kwiatonator ^^

    OdpowiedzUsuń