piątek, 28 lutego 2014

7 rozdział ,,Przeszłość nie umiera. Przeszłość to teraźniejszość"

,,Okres dzieciństwa nie trwa od momentu narodzin do chwili osiągnięcia pewnego wieku. Nie jest tak, że dziecko dorasta i odkłada na bok swoje dziecięce sprawy. Dzieciństwo to królestwo, w którym nikt nie umiera” ~ Edna St. Vincent Millay

*Ola*
Ustaliliśmy z Dawidem, że w razie gdyby nagle pojawiły się fanki, to ja będę je odciągać w inne miejsca. Ja, jako przyjaciółka z dzieciństwa. Mała, posłuszna Aleksandra. Głupia gąska, jak to nazywał mnie mój ojciec.
Nigdy mi się ten zwrot nie podobał, ale cóż mogłam zrobić. Byłam tylko dzieckiem, które nie miało własnego zdania.
Mimo wszystko miałam udane dzieciństwo. Praktycznie... Dwie kochające matki. Babcia Ala nigdy nie pozwoliła mi czuć się niedoceniona. Dla niej zawsze byłam na pierwszym miejscu, co niesamowicie mi schlebiało. Szczególnie, że przecież nie byłam właściwie jej rodziną.
Coraz bardziej zbliżałam się do grupki dziewczyn, które zafascynowane rozglądały się dookoła, pokazując sobie nawzajem różne domy. Wyglądały, jakby znały się od dawna i były ze sobą bardzo związane. Przypatrzyłam się lepiej i zauważyłam, że za nimi w niewielkiej odległości idzie jakiś blondyn w grzywce ułożonej pod górę.
Gdy tylko zobaczyłam jego fryzurę, na myśl przyszedł mi Justin Bieber. Nie byłam jakąś jego wielką fanką, ale tyle się o nim mówiło w telewizji i pisało w gazetach, że co nieco o nim wiedziałam.
Wkrótce znalazłam się tuż przed nimi i nadszedł czas, by nieco zamydlić im oczy.
- Cześć! – zawołałam radośnie, mahając ręką na powitanie.
Nastolatkowie popatrzeli po sobie zdziwieni, a chłopak zbliżył się nieco bardziej.
Obserwując ich zachowanie mogłam się domyślić, że blondyn nie jest z żadną związany bardziej, niż jako przyjaciel. Nie mam pojęcia, dlaczego, ale poprawiło mi to ponury nastrój, w który popadłam.
- Eee.. No cześć – odpowiedziała nieśmiało ciemnowłosa dziewczyna o jasnych oczach.
Mogłam z łatwością wyczuć zmieszanie, którego wszyscy w tym momencie doświadczyli. Tak sobie rozmyślając, gdyby mnie tak przywitała obca osoba, pomyślałabym sobie, że jest jakąś wariatką i zwiałabym od niej jak najszybciej.
Uśmiechnęłam się szerzej.
- Jestem Ola, a wy? – zapytałam.
- Ja jestem Sara, a to Klaudia, Julia i Agnieszka oraz Damian – przedstawiła ich tamta dziewczyna.
Nie wiedząc, dlaczego, miałam dziwne wrażenie, że ten cały Damian się na mnie patrzy, ale nie mogłam pochwycić jego wzroku. To było dosyć dziwne... I miłe.
Na oko grupka wydawała się być interesująca.
- Tak.. Może się dziwicie, że tak bezpośrednio.. – zaczęłam.
- Nic się nie stało. Jesteśmy tylko trochę zdziwieni, bo jeszcze nigdy nikt tak po prostu, na ulicy, nie chciał zawrzeć z nikim znajmości... – przerwała szybko szatynka, chyba Klaudia, stojąca obok Sary.
- Tak, to dość niezwykłe.. Zaszokowałaś nas – podpowiedziała jasnowłosa Julia.
Poczułam, że na moje policzki wypływa rumieniec. Postanowiłam, że gdy tylko znowu spotkam Dawida, stłukę go na kwaśne jabłko za to, w co mnie wplątał.
- No.. Ja jestem znana z szokowania. Tak sobie do was zagadałam, bo wydawało mi się, że jesteście dość fajną grupką. Chciałam wam pokazać nieco to miasto – to taki projekt szkolny. Odkrywamy tajemnice naszych miejscowości dla przejezdnych.
,,Odkrywamy tajemnice dla przejezdnych”?! Nie mogłam wymyślić czegoś bardziej kreatywnego?!
- Spoko, możemy trochę pozwiedzać, bo i tak pewnie nie znajdziemy tego, kogo szukamy, a przecież mamy jeszcze dużo czasu – powiedziała wesoło niższa brunetka, którą prawdopodobnie była Agnieszką. – Co ty na to, Damian? Tak tam stoisz cicho.
Chłopak poruszył się niespokojnie. Na oko wyglądał na jakieś osiemnaście, dziewiętnaście lat, podobnie zresztą ta Sara. Klaudia była prawdopodobnie szesnastolatką, a Julia i Agnieszka wyglądały mi na jeszcze młodsze.. Czternaście, maksymalnie piętnaście lat.
- I tak was jest większość, więc nie mam prawa głosu – powiedział i wywołał tym u nas atak śmiechu.
Wydawał się jakby stłamszony, co jeszcze bardziej mnie rozbawiło.
- Haha.. Dobra.. To może chodźmy się przejść przez główny rynek, na pewno znajdziecie tam wszystko, co byście chcieli. Apropos, jaki jest cel waszej podróży? Nie zapytałam o to, a to przecież podstawowe pytanie...
- Przyjechaliśmy zobaczyć Dawida Kwiatkowskiego – tego piosenkarza, chociaż nie wiem, po co ci to wyjaśniam. Większość osób wie, kto to taki. Sara i Klaudia wyczytały na jego twitterze, że wyjeżdża tutaj na wakacje do swojej ciotki, niestety nie mamy pojęcia, gdzie zacząć poszukiwania – powiedziała Agnieszka.
,Niestety nie mogę wam tego zdradzić’ – pomyślałam. A mądry Kwiatek mógłby nieco pomyśleć, a nie wszystko pisać od razu fankom na swoim profilu. Teraz to ja muszę ratować mu tyłek.
- Zacznijmy od rynku. Chodźcie za mną. A ty, Damian, uśmiechnij się trochę! Dziewczyny zaciągnęły cię siłą do tego miasteczka? – zapytałam ze śmiechem.
- Nie.. Ja jestem ogólnie takim przyjacielem... Poznaliśmy się z Sarą w liceum i ona przedstawiła mnie kiedyś dziewczynom. One chciały tutaj jechać, więc postanowiłem też się wybrać.
Gdy przyjrzałam się mu bliżej, wydawał się nawet przystojny. Niebieskie oczy, jasna cera, niewielki, naprawdę malutki tunel w uchu i kolczyk przy brwi.
Zawsze brzydziłam się tunelami - ,,przecież to rozrywa skórę ucha!” – mówiłam. Ten jednak wydawał się wyjątkowo uroczy i wpasowujący się w Damiana, jakby odzwierciedlając jego charakter buntownika.
- W takim razie chodźmy – rzekłam i ruszyłam naprzód, myśląc, że Kwiat nigdy mi się nie zdoła odwdzięczy
.
*Dawid*
Gdyby się nad tym zastanowić, miałem niesamowicie udane dzieciństwo i okres nastoletni, gdy to robiłem różne głupstwa, o których teraz bym nawet nie pomyślał, chyba, że w najskrytszych snach. Teraz zaistniały pewne ograniczenia, do których musiałem się stosować, pomimo mojej ,,natury kota” chodzącego własnymi ścieżkami.
Moja mama zawsze darzyła mnie ogromną miłością i dzięki niej jestem, kim jestem – można by rzec – wrażliwym człowiekiem, za co jej dziękuję po dziś dzień. Tata rozbawiał mnie każdego dnia i doradzał, jak mężczyzna synowi, co powinienem robić i jak się zachowywać w danych sytuacjach. Michał, gdy tylko wyjeżdżałem do niego, do Francji, pomagał mi przy wielu sprawach i wierzył we mnie, co było na wagę złota. Później, gdy byłem już starszym, ale jednocześnie nadal głupim nastolatkiem, Mateuszek uczył mnie odpowiedzialności. Stałem się dla niego wzorem, więc starałem się zmieniać na lepsze.
I dzięki mej rozdzince, nieco szalonej, jestem, kim jestem.
Jestem Dawid Kwiatkowski.
Biorę z życia najwięcej, jak się da i cieszę się z każdego dnia. Mam wspaniałych przyjaciół i wiernych fanów.
Czego chcieć więcej?
Teraz, gdy przedzieraliśmy się z Łucją przez jakieś krzaki w parku, szukając niewidocznej ścieżki, zaczynałem o tym myśleć.
Czego chcieć więcej?
Czego mi brakuje?
Usłyszałem radosny śmiech Łucji, gdy jakaś gałąź przez nią odchylona uderzyła mnie w głowę i zauważyłem, że jej włosy nieco się poplątały. Mimo wszystko nadal wyglądała uroczo, a w jej jasnych oczach mogłem dostrzec ogniki szczęścia.
Czego chcieć więcej?
Przedarliśmy się w końcu przez gąszcze i stanęliśmy na skraju jakiejś niewielkiej polanki. Zdziwiłem się, że pośrodku zwyczajnego, miejskiego parku może być tak piękne miejsce.
- Wow.. – wyszeptałem, gdy Łucja puściła moją dłoń i oczekiwała jakiejś reakcji.
Czego mi brakuje?
- Wiedziałam, że ci się to miejsce spodoba – powiedziała i przysiadła na trawie. – Kiedyś przychodziłam tu razem z bratem, jednak teraz wszystko się pozmieniało...
Usiadłem obok niej i popatrzyłem na niebieskie niebo. Zaczęło mi ono przypominać jasne oczy Łucji, chociaż nawet nie zauważyłem, kiedy.
Czego chcieć więcej?
Już wiedziałem.
Spojrzałem się na zamyśloną dziewczynę i wyciągnąłem z jej włosów jakiś liść. Ona zaśmiała się i potargała mi grzywkę, wytrzepując z niej igliwia.
- Może opowiesz mi coś o sobie? – poprosiłem, wchodząc na niebezpieczny grunt.
Wówczas Łucja zaczęła mi szczegółowo opisywać swoje życie. Jej niebyt bogatą rodzinę, kłopoty w kontaktach z wiecznie poddenerwowanymi rodzicami, wspaniałego brata, Kamila, jej dzieciństwo, częste odwiedziny u ich babci, spędzony czas na tej polance, propozycja brata, by zaśpiewała w zagranicznym konkursie o dużą sumę pieniędzy, która miała dopomóc ich rodzinę, niepewność we własne siły, wiara brata w siostrę, zwycięstwo, przeprowadzka do Anglii, trzy lata tam spędzone i na końcu pierwsze wakacje od czasu wyjazdu w Polsce, u babci.
Gdy mówiła mi o swoich uczuciach podczas śpiewania i o tym, co się działo, gdy wygrała, odnajdywałem w tym opowiadaniu siebie.
Dokładnie rozumiałem jej uczucia i emocje, bo w końcu sam takich doświadczyłem. Chociaż może w nieco innym wymiarze.
Moja historia zaczęła się od internetu, bo niestety nie udało mi się w Must Be The Music.
Patrząc na osobę, która znała doskonale plusy i minusy takiego życia, jakie ja prowadziłem, zaczynałem w głębi duszy krzyczeć, w rzeczywistości nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. Chciałem jej się zwierzyć, że ja przeżywam to samo, że wiem, jak to jest być osobą rozpoznawalną. Chciałem dzielić się z nią wrażeniami – i tymi pozytywnymi, i tymi mniej przyjemnymi. Wzlotami i upadkami. Chciałem usłyszeć z jej ust słowa pociechy i zachęty do dalszego takiego życia. Chciałem to usłyszeć od osoby, która wie, która doświadczyła tego, co ja.
Ale nie mogłem na to liczyć.
Czego chcieć więcej?
I już znałem odpowiedź na swoje pytanie.
Zrozumienia.

*Łucja*
Gdy mówiłam Dawidowi o swoim życiu, miałam wrażenie, że mnie nie słucha, jednocześnie będąc pewną, że zatapia się w każdym mym słowie. To było dosyć dziwne uczucie – tak bardzo wczuwał się w moją historię, że miałam wrażenie, jakby od niego biły do mnie te wszystkie emocje dwa razy pogłębione.
Niesamowite.
Niewielu chłopaków spotkałam w moim życiu, którzy potrafili być tacy uważni.
Zastanawiałam się jednocześnie, jaką przeszłość skrywa ten tajemniczy, wesoły osiemnastolatek. Niewiele do tej pory o sobie mówił, a mnie niezmiernie ciekawiło to, kim był. Nie chciałam jednak zadać mu tego pytania zbyt wcześnie, by go nie spłoszyć.
Miałam przeświadczenie, że on nie chce o sobie rozmawiać.
Więc mówiłam mu o różnych błahostkach.
O tym, że kilka razy przecięłam sobie palec, że nie lubię gotować, chociaż często wbrew sobie to robię, że nie lubię mrozu, ani upałów, że w Anglii często pada, więc brakowało mi słońca i tym podobne. On zdawał się być niestrudzonym słuchaczem.
Nagle zechciałam podzielić się z nim całym swoim życiem i wszystkimi moimi problemami oraz radościami.
Chciałam, by dzielił ze mną każdą emocję, każdą chwilę.
A Dawid był kimś, kto zdawał się mnie doskonale rozumieć.




______________________________________________________________________________
No i oto jest wyczekiwany 7 rozdział . Jak obiecywałam, dałam więcej opisów uczuć i przemyśleń. Nadal, pomimo tylu minionych lat, od dzieciństwa TO właśnie wychodzi mi najlepiej. Pisanie. :) Chwilami potrafiłabym sie rozpisać nawet na kilkanaście stron - byłyby to moje przemyślenia z aktualnej chwili. Milion myśli na sekundę. Ale gdybym miała komuś to opowiedzieć słownie, na pewno coś bym pominęła i zajęłoby mi to ledwie kilka minut.
Tak to już jest. Każdy z nas posiada zalety i wady, talenty bardziej przydatne i mniej praktyczne.
Do mniej praktycznych można zaliczyć pisanie opowiadań na blogach - bo w końcu co ja z tego mam? Nic. Zupełnie nic.
Ale mimo to piszę. Piszę i się z tego bardzo cieszę - robię to, by spełniać siebie, swoje aspiracje i rozwijać wyobraźnię.
Nie dostaję za to ani pieniędzy, ani nie jestem jakoś szczególnie rozpoznawana, ani też nie dostaję niczego od tzw. sponsorów.
Nie wiem, czy wiecie, ale kilka miesięcy temu dostałam propozycję od wydawnictwa, bym wydała własną książkę. Zgodzili się pokryć połowę kosztów, ponieważ stwierdzili, że moje opowiadanie, które im wysłałam, ,,ma potencjał". Byłabym przez nich promowana, dostawałabym realne pieniądze i byłabym znana.
Zrezygnowałam jednak z osobistych (i nie tylko) powodów.
Bałam się, że ,,woda sodowa uderzy mi do głowy" i wówczas stracę tę pasję i przyjemność z pisania, co posiadam teraz.
I tego nie żałuję.
Piszę do lokalnej gazety, do szkolnej gazetki i prowadzę dwa blogi z opowiadaniami.
I będę pisać do końca - dla was.
Na zawsze.
Klaudia.
Aby Wam się lepiej czytało i byście bardziej wczuwali się w sytuacje, do każdego rozdziału będę dodawać do bloga inną... Hmm... Playlistę. Jeżeli jeszcze nie zauważyliście, to w prawym górnym rogu bloga jest ikonka, przedstawiająca poziome kreski. Jak na nie ,,klikniesz", wyświetli Ci się moja lista piosenek, pasująca do danego rozdziału.
Życzę miłego czytania, słuchania i zachęcam do komentowania!!
POZDERKI ;****
JAK SIĘ PODOBA NOWY DESIGN BLOGA?? LEPSZY OD POPRZEDNIEGO? :33

25 komentarzy:

  1. Wow *.* to było zajebiste ;3 jestem ciekawa czy Ola i Damian będą razem <3 czekam nie cierpliwie na następny rozdział ;d /Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze - nie lubie Kwiata ale po pierwszym akapicie juz wiedzialam ze masz talent! . :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. omg na prawdę cudny ! <3 
    Zapraszam do siebie. Miło by było gdybyś skomentowała i zaobserwowała ;* www.niebieskookiecudo.blogspot.com
    www.very-crazy-duo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie prowadzony blog, i muzyka do tego. :)
    Świetnie :)
    Obserwuję. :))
    Jakbyś chciała jeszcze poczytać mój blog to zapraszam ciepło.
    http://milenaaww.blogspot.com/ :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnee! *.* masz talent! ;)

    Zapraszam -> http://kikax33.blogspot.com obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej ostatnio miałam sen o Dawidzie.Oto on :
    Byłam sobie kwiatonators Pewnego dnia mój idol grał koncert w moim mieście tego wieczoru.Poszłam do łazienki aby się przebrać.2 godziny przed koncertem wyszłam z domu.Oczywiście jako pierwsza byłam już pod wejściem aby wykupić bilet Kupiłam bilet i szybko pobiegłam pod scenę.Dawid wszedł na scenę i zaczął śpiewać tego najlepsze kawałki Po koncercie Kwiat rozdawał autografy i robił sobie zdjęcia z fankami.Stałam w kolejce czekając na swoją kolej,gdy już miała być moja kolej jakaś psychofanka podbiegła do Dawida mówiąc:
    -Jeśli się ze mną nie ożenisz zabiję moją rodzinę a później siebie
    Dawid patrzał na nią i stał jak mur.Ochroniarz zabrał dziewczynę a Dawid zaczął płakać więc wszyscy wyszli.Ja jednak pobiegłam do idola i się do niego przytuliłam.On spojrzał na mnie i odwzajemnił uścisk.Wziął mnie za rękę i poszliśmy do jego samochodu.Otworzył drzwi pasażera pomagając mi wejść do środka.Zamknął drzwi i okrążył samochód żeby wejść do samochodu.Zapalił silnik i ruszyliśmy.Jechaliśmy całą drogę w milczeniu, do momentu kiedy zapytałam go dokąd jedziemy.Odpowiedział że do jego domu.Po kilku minutach byliśmy już na miejscu.Kwiat wyszedł z samochodu,okrążył go aby otworzyć mi drzwi.Podał mi rękę aby pomóc mi wysiąść z auta.
    Weszliśmy do jego pięknego domu.Pomógł mi zdjąć bluzę i powiesił ją na wieszaku po czym zrobił to samo ze swoją.Wziął mnie za rękę a ja patrząc w jego cudne oczy zaczęłam się rumienić.Wskazał mi drogę do salonu a sam poszedł do kuchni by zrobić herbatę.W czasie kiedy go nie było ja rozejrzałam się po jego salonie.Na komodzie stało jego zdjęcie.Biorąc do ręki ramkę ze zdjęciem do salonu wszedł Dawid.Odłożyłam zdjęcie z powrotem na miejsce.Usiadłam na kanapie a Dawid obok mnie.Wzięłam do ręki torbę szukając w niej płyty Kwiata.Bardzo chciałam jego autograf ,którego po tak długim czasie się doczekałam Wypiliśmy herbatę po czym Dawid spytał mnie czy mam chłopaka, na co odpowiedziałam przecząco.Rozmawialiśmy do 3 w nocy do momentu w którym zasnęłam na jego łóżku.
    Przebudziłam się około 5 czują że ktoś się wtula w moje plecy, po czym znów zasnęłam.
    ****
    Obudziłam się o 13.Otwarłam oczy którym ujawnił się mój idol.Byłam wtedy chyba najszczęśliwszą kwiatonators na świecie Dawid wyciągnął z szafy jakieś ubrania które mi dał mówiąc abym poszła się przebrać.Wstałam z łóżka podchodząc do Dawida dając mu buziaka w policzek wzięłam ubrania z jego ręki i skierowałam się w stronę łazienki.

    Kilka tygodni spotykałam się z Dawidem ale nie jako jego fanka tylko jako dziewczyna.Któregoś dnia poszłam do niego do domu.Zapukałam do drzwi dużego domu.Po nie całej minucie Dawid otworzył mi drzwi i zaprosił do środka.Usiadałam na kanapie czekając na niego.Spojrzałam na schody po których schodził ubrany w koszulę i czarne jeansy Dawid. Trochę się zdziwiłam ponieważ jak wchodziłam do domu był ubrany inaczej.
    Kwiat podszedł do mnie uklęknął przede mną wyciągając z tylnej kieszeni małe pudełeczko.Gdy je otwarł ujrzałam przepiękny pierścionek.
    -Wyjdziesz za mnie?-spytał Dawid patrząc w moje oczy.
    -Oczywiście!-Odpowiedziałam w połowie krzycząc.
    -Więc kiedy państwo Kwiatkowscy organizują ślub?-zapytał.

    O wysłanie tego opowiadania poprosiła mnie koleżanka.Może się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękny sen, na pewno się przyda :D Dziękuję ;***

      Usuń
  8. oooooooooooooooooooooooooooooooo JEEEEEEEEEEEEEEST <333 Piękny wygląd bloga ;*** Nowa sesyjka Dawida :) A najpiękniejsze to opowiadanie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Następnym razem byłabym wdzięczna, gdybyś SPAM zostawiała w odpowiednim miejscu i nie kłamała w komentarzach, że cokolwiek przeczytałaś. Nie wszyscy ludzie to idioci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli spamem nazywasz pochwalenie czyjegoś bloga i informacja, że go obserwuję, to jesteś nie powiem kim . . . Może ty nie czytasz czyiś blogów i kłamiesz - ja jednak taka nie jestem. Więc nie komentuj, jeżeli nie wiesz.. W tym momencie tylko tracisz czas.
      Pozderki.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  10. super piszesz, nie jestem fanką Dawida, ale niektóre piosenki lubię :)
    obs? :)
    dulcescrujientes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebiste ♥ czekam na następne rozdziały ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. Fajnie piszesz :) http://mojszalonyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Hey beauty you have a really nice blog :) would you like if we follow each other on blog? let me know what do you think ? Regards from Bosnia ♥
    http://obsessionwithfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe połączenie tekstu z muzyką! Dzięki temu można lepiej wczuć się w całą sytuację, czytając opowiadanie. Interesujące, czekam co będzie dalej...
    Pozdrawiam :-)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaa! *o* Booskie! <3 Kocham Kwiata. <3 Blog bardzo ciekawy. Obserwuję i czekam na więcej. ^^
    Zapraszam też do mnie: http://kolorowa-biel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Być może warto spełniać się jeszcze bardziej :) Musimy łapać każde z okazji w naszym życiu

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział !!
    Czekam na następny. Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam do siebie na nowy rozdział www.niebieskookiecudo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Z góry mówię, że nie jestem fanka Dawida :D
    Ale, z racji, że zareklamowałaś się na moim blogu uznałam, że warto przeczytać.
    I muszę przyznać, że naprawdę masz talent. Rzadko spotykam bloggerkę, która nie pisze na "odwal się", a bierze pod uwagę porządne opisy, stylistykę i gramatykę. Wiele razy spotkałam również blogi, na których nie było nawet znaków polskich! To naprawdę przeszkadza w czytaniu.
    Natomiast ty... widać, że masz pojęcie o pisaniu i lubisz to.
    Ja osobiście też chciałabym kiedyś wydać książkę. :) Szkoda tylko, że ty zrezygnowałaś.
    Ale mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z pisania.
    Czytam i Obserwuję. :)
    Pozdrawiam, DA
    http://daisy-angel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń