niedziela, 27 kwietnia 2014

15 rozdział ,,Just One Lat Time''

,,Miłość jest luksusem, na który możesz sobie pozwolić dopiero wtedy, kiedy twoi wrogowie zostaną wyeliminowani. Do tego czasu wszyscy, których kochasz, to zakładnicy, wysysający z ciebie odwagę i nie pozwalający ci podejmować rozsądnych decyzji” ~ D. S. Card



*Dawid*
Po kolejnych dwóch godzinach spędzonych w szpitalu na badaniach kontrolnych, mogłem wreszcie wypisać się do domu. Czucie w nodze powróciło, zgodnie z przypuszczeniami lekarza, bardzo szybko, powodując jednocześnie lekkie mrowienie.
Stojąc obok rejestracji i czekając na wypis, szepnąłem na ucho Kamili pewne instrukcje:
- Idź zobaczyć, czy przed szpitalem są moi fani. Proszę.
Dziewczyna zrobiła znaczącą minę i odsunęła się trochę ode mnie.
- Nie wiem, co kombinujesz, ale mam nadzieję, że wiesz co robisz. Ufam ci – powiedziała cicho i wyszła z budynku.
Patrzyłem jeszcze chwilę za moją przyjaciółką, gdy nagle poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. Podskoczyłem lekko i obejrzałem się za siebie. Była to Łucja, bardzo rozbawiona, ponieważ Maciej przed momentem zauważył, że ma łaskotki i postanowił ten fakt wykorzystać.
- Dawid – sapnęła. – Masz już ten wypis?
Uśmiechnięta, zginała się wpół i trzymała jedną rękę na biodrach. Brunetka wyglądała w tym momencie naprawdę ślicznie, co mnie niesamowicie oczarowało.
- Nie.. Ale zaraz powinni mi go przekazać – powiedziałem.
Spojrzałem w kąt izby przyjęć, gdzie siedzieli Tomek i Patryk. Chwilę później dołączyli też do nich Kamila, Maciej i Łucja. Widząc ich roześmiane twarze miałem ochotę natychmiast dołączyć do tej grupki. Chciałem znów poczuć się w pełni członkiem beztroskiego Aloha Team’u i nie martwić się tym, co będzie następnego dnia.
W głębi duszy wiedziałem, że to niemożliwe.
Starałem się, ale nie byłem tym samym Kwiatem, co dawniej. Życie gwałtownie mnie zaskoczyło i pozmieniało moją osobowość.
Beztroska?
Nie wiedziałem już, co to znaczy.
- Dawid Kwiatkowski? – zapytała recepcjonistka zza moich pleców.
- Tak sądzę, że to o mnie chodzi.
- Oto pański wypis – rzekła dość krępa, starsza kobieta w bladoróżowym kitlu lekarskim.
- Dzięki – odpowiedziałem, widząc jednocześnie, że pielęgniarka wyraźnie czegoś oczekuje, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą. – Coś jeszcze?
- Tak..Ty występujesz w Tańcu z Gwiazdami.. A ja naprawdę uwielbiam ten program. Czy mogę prosić o autograf? – zapytała z najmilszym uśmiechem, na jaki było ją stać i podała mi kartkę z pisakiem.
-Jasne! – zawołałem i szybko nabazgrałem na papierze swój podpis.
Słysząc , jak kobieta starsza ode mnie o dobre kilkadziesiąt lat prosi mnie, osiemnastolatka, o autograf, zachciało mi się śmiać i jednocześnie płakać.
Sława.
- Dziękuję bardzo – powiedziała wyraźnie rozpromieniona i odeszła z powrotem do recepcji.
Ponownie obejrzałem się w stronę głośno śmiejących się przyjaciół i poszedłem w ich stronę.
- Hej, kochani! Dostałem wypis, możemy szaleć! – zawołałem, widząc nieco zdezorientowaną minę Łucji, zupełnie nie pasującą do sytuacji.



*Łucja*
Dawid udawał, że niczego nie widzi. W głębi duszy wiedziałam, że zdaje sobie sprawę z mojego zdezorientowania. Miałam jednak wrażenie, że nie chce tego poruszać przy swoich przyjaciołach.
- Nie sądzisz, że każdy człowiek ma prawo wyrażać własną opinię w sprawie bezdomnych ludzi? – zagadywał mnie Maciej, nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Tak.. Tak sądzę.. – wymamrotałam, nie przykładając się do rozmowy.
Cały czas myślami krążyłam wokół dziwnego zachowania Kwiata.
- Ja też tak uważam. A co myślisz o muzyce? O tych wszystkich ludziach, którzy próbowali wybić się w programach muzycznych typu talent-show? Są sobą?
- Tak... To znaczy, nie.. Chyba nie są sobą, bynajmniej według mojego rozeznania... Jak mogą być sobą, skoro zmieniają się na potrzeby swoich fanów?
- No rzeczywiście... Mądre stwierdzenie.. Ja uważam jednak, że... – Maciek nie zauważył, że go nie słucham.
Kątem oka zerkałam na szeptających coś gorączkowo na uboczu Kamilę i Dawida. Dziewczyna mocno gestykulowała i rozkładała bezradnie ręce. Wyglądała na wściekłą i jednocześnie bezradną, widocznie próbowała coś przetłumaczyć osiemnastolatkowi. Ten jednak najpewniej upierał się przy swoim, co wywnioskowałam z jego zaciętej mimiki twarzy.
- Łucja... Ej... Słuchasz mnie? – zapytał Maciej, lekko mnie szturchając w ramię.
Otrząsnęłam się z transu i spojrzałam na chłopaka niebieskimi oczami.
- Przepraszam. Zamyśliłam się, naprawdę.
Nastolatek nie wyglądał na zbytnio zadowolonego. Wręcz przeciwnie. Pomimo sztucznego uśmiechu, jaki wydusił na swoją twarz, dało się wyczuć pewnego rodzaju wrogość promieniującą od niego. Odwrócił się na pięcie i zaczął zawzięcie rozmawiać z Patrykiem o najnowszych filmach kinowych. Poczułam się nagle okropnie samotna.
Dawid Kwiatkowski rozmawiał z Kamilą, a ja nie chciałam im przerywać. Maciej najprawdopodobniej się na mnie obraził, a Patryk i Tomek wyraźnie się mną nie interesowali, zbyt zajęci rozmową z Maćkiem.
Poczułam, że kompletnie nie pasuję do dobrze znającego się towarzystwa. Że nie należę i nigdy nie będę należeć do grona ich przyjaciół. Mogłabym za to obwiniać moją wrodzoną skrytość i nieśmiałość, ale wiedziałam, że to tylko i wyłącznie moja wina.
Zamykałam się po prostu przed nowymi ludźmi. Unikałam kolejnych kontaktów.
Czując narastającą we mnie frustrację, ruszyłam w stronę wyjścia.



*Dawid*
- Nie rozumiesz, że nie mogę jej nic powiedzieć?! – szeptałem gorączkowo, zirytowany zachowaniem temperamentnej przyjaciółki.
- Wybacz, Kwiat, ale nie rozumiem cię! – powiedziała Kamila i odwróciła wzrok.
Ja także przeczesałem palcami grzywkę i spojrzałem w stronę wyjścia. Nagle moje serce zamarło.
Drzwi zamykała właśnie Łucja, wychodząc na zewnątrz, nawet się nie obejrzawszy.
- Kamila, odpowiedz, są tam fani? – spytałem niecierpliwie. – Łucja właśnie wyszła na zewnątrz. Nie może się z nimi spotkać!
Dziewczyna popatrzyła na zdenerwowanego przyjaciela i uśmiechnęła się sztucznie.
- Nie ma ich. Dzisiaj masz szczęście.
Niewiele się zastanawiając, natychmiast pobiegłem w stronę drzwi, pozostawiając przyjaciół na szpitalnym korytarzu.



*Łucja*
Ogarnęły mnie promienie słońca, gdy tylko znalazłam się na dworze. Lekki wietrzyk smugał moją twarz, rozwiewając na boki włosy. Rozejrzałam się dookoła, nie widząc wokół mnie nikogo. Obejrzałam się ostatni raz na ponury szpital, po czym zrezygnowałam z zamiaru ucieczki.
Myśl, że mogłabym nigdy więcej nie zobaczyć Dawida, zaczęła mnie zbyt mocno przytłaczać. Sparaliżowała mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie zrobić kroku. Przysiadłam na pobliskim murku i popatrzyłam na znajdujący się nieopodal park.
Wydawał się tak spokojny i uśpiony, że wszyskie problemy związane z moim życiem wydały mi się strasznie odległe. Te wszystkie drzewa i krzewy miały po kilkadziesiąt, a niektóre nawet po kilkaset lat.
- Czasami zastanawiam się, dlaczego od jakiegoś czasu nie potrafię dojrzeć otaczającego mnie świata – usłyszałam za swoimi plecami głos Dawida.
Osiemnastolatek usiadł na murku obok mnie i popatrzył w stronę drzew.
- Dlaczego tak uważasz? – spytałam, nie odwracając wzorku.
Kwiat zastanowił się chwilę nad odpowiedzią.
- Tak mi się wydaje. Po prostu nie widzę piękna otoczenia i to mi właśnie doskwiera. Nie potrafię dostrzec...
- Nie potrafisz? – przerwałam.
Pomiędzy nami zapanowała chwila nieznośnej ciszy.
- Nie. Nie potrafię. Chciałbym, ale...
- Nie ma ,,ale”. Jest tylko ,,tak”, albo i ,,nie”. Chcesz dostrzec piękno świata, czy nie chcesz?
- Oczywiście, że chcę, tylko że..
- Proszę.. Przestań. Życie nauczyło mnie, że chcieć to znaczy móc. Trzeba tylko uwierzyć i iść przed siebie z wysoko uniesionym czołem.
Wydawało mi się, że Dawid doskonale wie, o czym mówię. Ucieszyłam się z tego faktu i położyłam dłoń na jego ręce.
Nastolatek popatrzył na mnie swoimi ciemnymi oczami o niesamowitej głębi i uśmiechnął się przyjacielsko.
- Gdzie są twoi przyjaciele? – zapytałam.
- Nadal w szpitalu.
- W takim razie dlaczego ich zostawiłeś i poszedłeś za mną?
- Bo... Bo ja...
- Bo wiesz, czego chcesz. Ja także wiem, czego pragnę. Chcę iść do domu – powiedziałam i wstałam z miejsca. - Odprowadzisz mnie?
- Jasne, tylko najpierw poinformuję przyjaciół.
- Dobrze. Będę czekać tyle, ile trzeba - rzekłam i ponownie usiadłam na murze.

______________________________________________________________________________
Boże, tak mi się nie podoba ten rozdział, że to jest masakra! Nie dość, że pisałam go na szybko, to jeszcze wydaje mi się niebywale ,,suchy". To chyba najgorszy rozdział w opowiadaniu! Niestety musiałam go dodać dziś, gdyż opóźnienie trwało już od wczoraj. A staram się być osobą systematyczną :)
Na przyszłość obiecuję, że postaram się więcej nie ,,spóźniać" =)
Wczoraj pisałam, że mam dla Was niespodziankę.
Zgadza się :)
Ostatnio napisałam do Marty Fox, słynnej pisarki młodzieżowej, której powieści odnoszą w Polsce ogromne sukcesy. Pani Marta odpowiedziała mi jeszcze tego samego dnia, zgadzając się (pomimo braku czasu) na odpowiedzenie mi na kilka pytań dotyczących jej osoby, specjalnie na potrzeby bloga i tego opowiadania :D
Już wkrótce umieszczę tutaj wszystkie szczegóły :)
Jak spędziliście ostatni tydzień?
Ja w Poniedziałek Wielkanocny byłam u mojej kuzynki, gdzie zostałam porządnie oblana przez chłopaków (i nie tylko) wodą. Pomimo tego, iż ściekała ze mnie woda, było naprawdę zabawnie! I super, bo mam co wspominać do końca życia :)
W środę odwiedziłam z przyjaciółkami swoją dawną szkołę, zgodnie z tradycją :) Niestety okazało się, że nikt nie chce tam ,,komandosów" w naszej osobie i Szacowna Pani Dyrektor wyrzuciła nas z budynku.
- Wynocha!
- A mogę krzesło? - pyta Julia.
- Wynocha!
- No a mogę to krzesło?
- Nie! Wynoście się! Krzesło jest nasze!

xD W piątek znowu byłam u mojej przyjaciółki Karoliny rowerem, z zamiarem odwiedzenia :) W jedną stronę jechałam około 10 minut, w drugą natomiast.. Pół godziny.. No bo wiało ;-)
Wczoraj były urodziny mojej drugiej przyjaciółki, Patrycji :) Było naprawdę fantastycznie, jednak chyba najbardziej w pamięć zapadło mi dzwonienie do Radia Maryja =) O reszcie odpałów wolę nawet tu nie pisać xDD
 To by było na tyle.
Nie dodam nowej playlisty do tego rozdziału, ponieważ mam pustkę w głowie. Mam nadzieję, że te piosenki, które wybrałam ostatnio, będą pasowały i teraz ;)
+ NOWINKI
wczoraj był YSF w Poznianiu, na którym mnie nie było :'(
Dawid Kwiatkowski i Janja Lesar w Tańcu z Gwiazdami zdobyli CAŁEE 40 pkt!! Uhu! Pomijając to, że chyba na początku trochę się spóźnili =)
To jest Kwiat, tego nie ogarniesz :)









9 komentarzy:

  1. Dlaczego ci się nie podoba? Naprawdę fajnie się go czytało :) Czekam na nexta:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomimo złych przeczuć, rozdział Wam się podoba :D

      Usuń
  2. nom naprawdę się fajnie czytalo :) może zajrzysz na mojego? http://dawidmoimbogiem.blogspot.com/ :) zależy mi na komemtarzach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rozdział, moja droga przyjaciółeczko . :D
    Nie mg się doczekać kolejnego .
    Taaaa... ta wizyta w szkole była dość ciekawa . xD
    PS Ja od cb wyciągnę (jeszcze nie wiem jak) o co dokładnie pytałaś się pani Marty. Zobaczysz . ! :D
    Pozdrawiam . ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG HAHAHHAHAHHAHAHHAHA FF O KWIATKOWSKIM? SERIO

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie ty bzdury piszesz! Rozdział jest przecudny :*** Ale wiadomo autorka może miec zawsze jakieś ,,ale". Cieszę się, że odpisała ci ta pisarka :) Jestem z cb dumna!

    OdpowiedzUsuń