sobota, 3 maja 2014

16 rozdział ,,Czym jest świat i kim jesteśmy my''

,,Co sprawia, że mijasz trzydzieści tysięcy osób, nie zaszczycając ich drugim spojrzeniem, a kiedy spotykasz następną, wiesz, że nie oderwiesz już od niej oczu?” – J. Picoult

*Łucja*
Dawid, natychmiast po mojej propozycji, pobiegł, by przeprosić swoich przyjaciół i zaprosić ich do nocowania u swojej ciotki.
- Nie możemy... Pamiętasz chyba, że kiedyś ci opowiadaliśmy, że za dwa dni jedziemy na cały miesiąc do Włoch? – zapytała Kamila z podtekstem, którego nie potafiłam odczytać.
- Tak, pamiętam.. Pewnie musicie się przygotować.. – zaczął Dawid, lekko speszony zachowaniem przyjaciółki.
- Dokładnie. Musimy wracać, bo w końcu zależało nam tylko na tym, by odwiedzić starego kumpla i usłyszeć coś o nim bezpośrednio, a nie z ...
- Z wypowiedzi mojej mamy. Wiem, wiem, przepraszam. Bardzo was zaniedbałem. Postaram się to zmienić, gdy tylko wrócicie z Włoch...
Niebawem cała piątka pożegnała się ze sobą, a przyjaciele Dawida Kwiatkowskiego udali się na przystanek autobusowy. Widząc, ile bólu sprawia osiemnastolatkowi patrzenie na odchodzących przyjaciół, poczułam, że w sercu wzbiera mi się ogromny żal i smutek. Zupełnie, jakbym przejmowała od chłopaka emocje.
- Będzie mi ich brakować.. – wymruczał, wbijając wzrok w przestrzeń, gdzie już dawno zniknęli jego znajomi.
Słońce stało już wysoko na niebie, więc lekko szturchnęłam Dawida, by wybudzić go z transu. Nastolatek odwrócił posmutniałą twarz i popatrzył na mnie swoimi ciemnymi oczami, w których widziałam dokładnie swoje odbicie. Uśmiechnęłam się zachęcająco i chwyciłam go za ciepłą dłoń.
- Dzisiaj już nigdzie nie pójdziemy – zadecydowałam.
Osiemnastolatek zdziwił się moim nagłym uporem i stanowczością, ale nie dał tego po sobie poznać. Podniósł lekko brwi i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Czuję się całkiem dobrze – powiedział swoim melodyjnym głosem, z lekką chrypką.
Zauważyłam, że ma niewielkie dziurki przy wardze i brwi, najwidoczniej pozostałości po kolczykach. Zwróciłam uwagę na jego muskularne, chociaż szczupłe ciało i wysportowane nogi oraz na wypielęgnowaną, wręcz idealną twarz. Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nic nie wiem o chłopaku, który okazuje mi zainteresowanie. Jednocześnie bardzo się tym faktem zdziwiłam, ponieważ rzadko kiedy ludzie unikali moich pytań o swoją przeszłość. Zwykle byłam osobą bardzo przenikliwą i dociekliwą, ale Dawid.. On jakby potrafił uśpić moje zmysły i naturalne odruchy. Zmieniał mnie w kogoś, kogo nie rozpoznawałam.
- Całkiem dobrze nie zabrzmiało za dobrze – zaśmiałam się. – Zaprowadzę cię do domu, gdzie odpoczniesz i uspokoisz zmartwioną ciocię. A jutro, jeżeli tylko będziesz chciał, spotkamy się ponownie.
- Bez względu na pogodę?
- A co ma pogoda do nas?
Dawid spojrzał na mnie znacząco.
- Brzmi bardzo zachęcająco – odezwał się. – Ale i tak przecież nie mam wyboru. Pamiętasz, co ci obiecałem, gdy się poznaliśmy?
- Obiecaj mi, superbohaterze, że nigdy mnie nie zostawisz.
- Nigdy cię nie zostawię – dodał, po czym mocno przytulił mnie do siebie.
Czułam szybkie bicie jego serca, przyspieszony oddech muskał moją szyję, a przez tętnice czuć było przepływającą regularnie krew. Uśmiechnęłam się na myśl, że ten chłopak, tak, właśnie ten uczciwy, bardzo emocjonalny i szczery chłopak, mógłby być moją drugą połówką.
Ale nie teraz. Kiedyś, w przyszłości...
Jeżeli tylko los pozwoli.

*Dawid*
Po nocnym wywodzie ciotki Alicji kompletnie nie mogłem zasnąć. Przez dwie godziny, dosłownie, ciocia pilnowała mnie, bym zadzwonił i porozmawiał z moją mamą, moim tatą, managmentem i Olą. Straciłem na te rozmowy niezliczoną ilość pieniędzy z konta, przez co byłem przez resztę nocy niebywale naburmuszony.
Tak, jak się spodziewałem, od wszystkich, bez wyjątku, dostałem ,,ochrzan” i milion upomnień, że pomimo dorosłego wieku, zachowuję się jak dziecko. Doskonale o tym wiedziałem, ale co miałem zrobić. Taki już po prostu jestem i nie umiem być kimś odpowiedzialnym, przynajmniej na razie, kto by wszystko załatwiał od ręki.
Zresztą, jak każdy człowiek, mam prawo popełniać błędy. Powtarzałem to wczoraj tysiąc razy cioci, która jednak nie chciała słuchać, szlochając gorzko w mój rękaw. Błagała, bym więcej nie zostawał nigdzie na noc i bym jej nie zostawiał, bo ona po śmierci wuja okropnie boi się, że straci także i mnie.
Zrobiło mi się jej tak strasznie żal, że nie miałem serca, by powiedzieć jej o moim wypadku i pobycie w szpitalu. Jednym z kilku atutów bycia osobą pełnoletnią była możliwość zakazania informowania bliskich o stanie zdrowia pacjenta w szpitalu i możliwość wypisania się z niego na własną rękę.
Gdy spałem lekkim snem, słyszałem jak przez mgłę, że moja ciocia nadal siedzi pod drzwiami mojego pokoju i cichutko łka. Najwidoczniej niechcący przypomniałem jej śmierć wuja. Skuliłem się pod kołdrą, podciągając kolana pod brodę. Nie była to oznaka poddania się, tylko dalszej motywacji do działania.
Postanowiłem więc, że od samego rana zrobię cioci miłą niespodziankę i w ramach przeprosin uszykuję na śniadanie jajecznicę – jedno z ulubionych dań ciotki. Uśmiechnąłem się w ciemności sam do siebie, myśląc, że jest to dziedziczne.
*
Następnego dnia obudziłem się (co było niemałym wyczynem w moim wykonaniu) o samym świcie, przeciągnąłem się i niespodziewanie spadłem z łóżka. Lekko obolały, podniosłem się i pomasowałem pulsującą nogę. Szybko nakryłem materac kołdrą i zbiegłem w samych bokserkach , bez butów, do kuchni.
Stając przed szklaną szafką, zacząłem się niekontrolowanie śmiać, widząc swoją fryzurę w stylu ,,artystyczny nieład”. Sięgnąłem ręką po widelec, przyłożyłem go sobie do ust i zacząłem udawać, że ten przedmiot jest mikrofonem. Udałem się tanecznym krokiem na środek kuchni, wykonałem mój ulubiony ślizg na jedno kolano w stylu rockowego gitarzysty i otworzyłem szeroko usta, udając, że przechodzą przeze mnie ogromne emocje, wykonując wyimaginowany utwór mojej wyobraźni.
Wstałem i zacząłem zataczać kręgi po pomieszczeniu, stosując kilka figur, których nauczyła mnie Janja podczas Tańca z Gwiazdami. Ponownie przyłożyłem widelec do ust i wygiąłem się demonstracyjnie do tyłu, rozkładając drugą rękę na bok. Kochałem ten stan. Wówczas czułem się, jak król całego świata, chociaż nie jestem osobą egoistyczną z natury.
Gdy jednak usłyszałem, że drzwi pokoju ciotki otwierają się z cichym skrzypnięciem, przeklnąłem w myślach i szybko zabrałem się do przyrządzania śniadania. Wyciągnąłem z lodówki dwa jajka, wbiłem je na rozgrzaną patelnię i zacząłem smażyć główne danie.
W pewnym momencie zauważyłem, że nadal jestem w bokserkach, co mogłoby lekko przerazić moją ciocię. Sięgnąłem więc po pobliski ręcznik kuchenny i obwinąłem się nim w pasie. Następnie stwierdziłem, że ciotka nie będzie zachwycona, gdy zobaczy, że stoję na zimnych płytkach bez butów. Po cichu zacząłem więc skradać się do pokoju, gdzie pozostawiłem kapcie. Wsunąłem je pospiesznie na stopy i przechodząc przez korytarz, zobaczyłem swoje odbicie w lustrze.
Nie mogąc się powstrzymać, musiałem przystanąć w miejscu. Zacząłem naprężać muskuły, których nabawiłem się na siłowni i układać niesforną grzywkę. Wydawała mi się już stanowczo za długa. Zdawałem sobie sprawę, że będąc jeszcze młodym nastolatkiem, miałem strasznie dużą grzywę, która w niczym mi nie przeszkadzała. Z czasem jednak nie potrafiłem się do niej dostosowywać i musiałem ją ściąć. Od tamtej pory regularnie skracam ją u najlepszych, znanych mi fryzjerów.
Nagle poczułem niemiły zapach spalenizny. Zacząłem zastanawiać się, co tak śmierdzi, gdy niespodziewanie ciotka wybiegła ze swojego pokoju i pospieszyła do kuchni. Szybko pobiegłem za nią i natychmiast sobie przypomniałem.
Jajka, które były pozostawione długo bez opieki na patelni, stały się czarne, niczym węle, a patelni w ogóle nie było widać w obłokach czarnego dymu, który się z niej unosił. Schowałem się za drzwiami, bojąc się jak małe dziecko konfrontacji z ciotką.
Ona jednak nie wydawała się być zła, ani nawet przerażona dymem. Myśląc racjonalnie, zachowała względny spokój i wyłączyła kuchenkę. Zestawiła patelnię z gaźnika i włożyła ją pod strumień lodowatej wody. Następnie, jak gdyby nigdy nic, zaparzyła wodę na poranną kawę i bez słowa zabrała się za przygotowanie kanapek.
Nie mogąc w to uwierzyć, krytykując własną głupotę, poszedłem po cichu do pokoju, gdzie pospiesznie się ubrałem i uszykowałem na wyjście z Łucją. Postanowiłem, że przeproszę ciotkę słownie, po czym zapewnię, że ze wspólnego spaceru wrócę przed zmierzchem.
Przemknąłem się z powrotem do kuchni, gdzie udałem, że dopiero wstałem, głośno ziewając i przeciągając się. Usiadłem przy stole i położyłem głowę na blacie.
- Cześć, ciociu, jak minęła noc? – zapytałem, udając senny głos.
- Na pewno minęła lepiej, niż tobie wyszło gotowanie jajecznicy – odparła ciotka i uśmiechnęła się delikatnie. – Nie musisz udawać, że dopiero wstałeś. Widzę, że gdzieś wychodzisz.
- Tak, chcę iść na spacer z Łucją Helszmit, tą dziewczyną która..
- Dobrze, Dawidku, tylko proszę, pamiętaj, czym jest świat i kim jesteśmy my – powiedziała ciocia i pocałowała mnie w czoło.
Poczułem się okropnie niezręcznie, gdy wstałem wreszcie od stołu nie jedząc śniadania i stanąłem w drzwiach.
- Wrócę przed zmierzchem! – zawołałem na odchodne i wybiegłem z bloku.

_________________________________________________________________________________
I jest rozdział! Bardzo się cieszę, ponieważ powróciła mi wena i chęć do pisania :D
Nie wiem, czy jest to spowodowane niezbyt przyjemną pogodą, czy przeżyciami ostatniego tygodnia. Wolę się w to nie zagłębiać
Ważne, że z tym rozdziałem się wyrobiłam i że, co ważniejsze, wydaje mi się o niebo lepszy od poprzedniego. Przynajmniej nie stoję w martwym pukncie
Wczoraj byłam u mojej kuzynki Pauliny, ale niestety pogoda sprzysiężyła się przeciwko nam i na spacerze wytrzymałyśmy bodajże 3, 4 godziny xD Po drodze kupiłyśmy sok żurawinowy, który nie miałyśmy pojęcia, jak smakuje. To był zakup w ciemno, ale opłacało się Pomińmy fakt, że kartonik się nieco zmieżdżył przez upuszczanie na ziemię. Zaliczyłyśmy kilka odpałów podczas spaceru i było naprawdę zabawnie Jednym z przykładów jest nasz pobyt na placu. Zaczęłam nas ,,kręcić” na karuzeli i nieszczęśliwie się złożyło że wdepnęłam w jedyną kałużę dookoła karuzeli, i to jeszcze dość głęboką. No cóż, moje trampki w tym momencie przeżyły Utopię xD
Ten tydzień ogólnie był bardzo ciekawy, pomijając oczywiście poniedziałek We wtorek byliśmy ze szkołą w jakimś tam Nadleśnictwie na Dniu Ziemi. Jednak chodzenie po lesie, gdzie było pełno komarów nie było szczytem marzeń moich, ani koleżanek marzeń. Xd
OK ok, nie zanudzam, zostawiam Was z rodziałem
a



25 komentarzy:

  1. Hahah, myślałam, że nie wyrobię ze śmiechu, jak przeczytałam ten fragment o robieniu jajecznicy XD Poza tym rozwalają mnie też Twoje notki pod rozdziałem, w których opisujesz praktycznie wszystko, co się u Ciebie dzieje :D Chyba nikt inny tak nie robi, jesteś oryginalna :)
    Nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się jak przebiegnie spacer Łucji i Dawida *.*
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, oryginalność to podstawa :D Z tą jajecznicą to był taki spontan bo miało to przebiec początkowo trochę inaczej xd <3

      Usuń
  2. extra rozdzial :) rowzniez uśmiech z twarzy mi nie zchodzil jak czytalalm o tej jajecznicy piszesz tak cudownie *-* tylko pozazdroscic takiego talentu :3
    może zajrzysz na mój? http://dawidmoimbogiem.blogspot.com/2014/04/rozdzia-10-oczami-dawida-kiedy-ocknaem.html bardzo zależy mi na komentarzach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wystarczy sam talent :) Potrzebne są też chęci :)

      Usuń
  3. Ciekawy pomysł na bloga i na opowiadania. Na pewno twojego bloga cechuje oryginalność. Czytałem już dużo blogów, które miały praktycznie to samo. Jest niewiele blogów ( w tym twój), które wychodzą poza schemat.
    http://seluti-tworczosc.blogspot.com (opowiadania i recenzje)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z tej opinii, szczególnie, że na początku obawiałam się , że ten blog stanie się po jakimś czasie taki, jak inne :) A tu okazuje się zupełnie coś innego - on staje się coraz bardziej oryginalny :)

      Usuń
  4. Ekstra Kocham twoje imaginy i czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jutro zapraszam na moje imaginy :D xd

      Usuń
  5. kocham twoje opowiadania ;) świetny blog i zdjęcia. Widać , że włożyłaś w niego wiele pracy. Będę zaglądać tu częściej ;)

    Byłabym wdzięczna za skomentowanie i poklikanie w linki w moim pierwszym poście, to wiele dla mnie znaczy.

    http://trzymam-pozory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo ,,twoje opowiadania" czytałaś coś jeszcze mojego oprócz tego bloga ? :D

      Usuń
  6. Dziękuję za komentarz ( http://kwiat-ci-we-wlosy.blogspot.com/ ), mam nadzieję, że był szczery i naprawdę podoba Ci się mój blog :)
    Ponieważ z natury ufam ludziom i wierzę, że naprawdę przeczytałaś chociaż kawałek mojego opowiadania, oczywiście postanowiłam się odwdzięczyć.
    O Dawidzie Kwiatkowskim w zasadzie nic nie wiem, nigdy jakoś specjalnie mnie nie interesował (w razie wątpliwości - absolutnie nic do niego nie mam, nie cierpię obrażania cudzych idoli i nigdy tego nie robiłam), ale przejrzałam trochę bloga i widzę, że wkładasz w jego prowadzenie mnóstwo pracy (artykuł, wywiad z Martą Fox - gratuluję!), także na pewno przeczytam przynajmniej trochę, kiedy znajdę wolną chwilę :)
    Co do obserwowania bloga - jeśli mi się spodoba, na pewno go zaobserwuję, nie lubię tego robić "w ciemno" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że przeczytałam Twoje opowiadanie! :) Ja także z natury wierzę ludziom i nie lubię, gdy mnie ktoś okłamuje. Dlatego ja staram się tego nie robić :)

      Usuń
  7. O mój Boże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozytywny czy raczej negatywny kom? xD Bo nie mogę się połapać, a obiecałam, że będę odpowiadać na każdy kom :D

      Usuń
  8. Hej :) Ten rozdział przeczytałam już dawno :) Bardzo mi się spodobał :) Czekam na następny! :) Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Cię więc na ponowne czytanie jutro - rozdział mam już napisany na lapku i teraz muszę go tylko opublikować :)

      Usuń
  9. 1.Kocham Kwiata
    2.Kocham twoje opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Cieszę się, że komuś sie ono w ogóle podoba :)

      Usuń
  10. <333 No i akcja się rozwija, świetnie.... Jednak i tak nie moge się doczekac pomysłów fanek DAWIDA :-) Mam nadzieję, że niedługo o nich również napiszesz;)
    Pozdrowionka ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejciaa, jejj, tak dawno się nie widziałyśmy :( Podejrzewam, że szczegółów z mojego życia dowiadujesz się teraz tyllko przez blogi, ale tak to jest, jak się nie wchodzi na fb :) Niestety, nie jestem jeszcze zbyt rozeznana w Twitterze , a i wiecznie nie mam kasy na koncie żeby zadzwonić :( Teraz staram się trochę zmienić formę opowiadania, wiesz..? Więc oczywiście fani też będą uwzględnieni, tylko w nieco inny sposób :D Będziesz zadowolona :) + Pozdrów swoją mamę i mam nadzieję, że niedługo się spotkamy! :)

      Usuń
  11. piękne opowiadanie, koniecznie rozwijaj swój talent :*

    OdpowiedzUsuń