sobota, 10 maja 2014

17 rozdział ,,Nic nikomu nie musisz udowadniać''

,,Miała nadzieję, że to uczucie przetrwa. Wiedziała jednak co nieco na temat słabości ludzkiej natury. Znów przyjdzie niepokój. Musi tak być. Smutek, strach, namiętność, najmroczniejsze tajemnice – nic nie trwa wiecznie. Może jednak jeśli nabierze powietrza w płuca i wstrzyma oddech, to uczucie pozostanie z nią, przynajmniej jeszcze przez chwilę” ~ H. Coben

*Dawid*
Kiedyś usłyszałem od ojca, że jedynym wrogiem w zdobywaniu marzeń jest nasz własny mózg. To on stwarza nam granice i każe udowadniać, ile jesteśmy warci. On z nas szydzi, wołając: ,,Pokaż, na co cię stać!”. To nasze wewnętrzne ,,ja” jest naszym nemezis. Wrogiem numer jeden, który należy poskromić.Wyeliminować.
Pokonać swoje ograniczenia ze świadomością, że nic nikomu nie muszę udowadniać.
Mijałem kolejne domy, z każdą chwilą zbliżając się do Łucji. Z niepokojem zerkałem w stronę nieba, z którego lada moment mógł spaść deszcz, jednocześnie przeklinając nadpływające chmury. Przyspieszyłem trochę, myśląc, że to przecież wszystko było do przewidzenia. Pogoda odkąd tylko pamiętam, zawsze krzyżowała mi plany.
Gdy tylko dotarłem na umówione miejsce, od razu zauważyłem wyczekującą Łucję. Początkowo mnie nie zauważyła, więc miałem szansę przyjrzeć się jej bliżej. Wyglądała na nieco zdezorientowaną i zniecierpliwioną. Co po chwilę zerkała na srebrny zegarek, znajdujący się na jej zgrabnej ręce. Od czasu do czasu, gdy zawiał mocniejszy wiatr, odgarniała ciemne włosy do tyłu, odsłaniając delikatne rysy twarzy i śliczne, łukowate wargi.
Po cichu przebiegłem za pobliskie drzewo, zdając sobie sprawę, że wyglądam w tej chwili jak pospolity podglądacz. Skarciłem się w duchu za takie zachowanie i bezszelestnie, poruszając się w rytm wiatru, okrążyłem nastolatkę, stając tuż za nią, przy murku, na którym siedziała.

*Łucja*
Zaczynałam się bardzo niepokoić, widząc, że na niebie te wszystkie ciemne, zwiastujące deszcz i na dobrą sprawę burzę, chmury. Wiedziałam, że Dawid powinien był już dawno do mnie dotrzeć. Z każdą kolejną minutą na myśl nasuwały mi się najgorsze i najmroczniejsze scenariusze.
Mógł zostać potrącony przez samochód. Albo lekarze nie zbadali go dokładnie i kolano ponownie zaczęło mu doskwierać.
Od dziecka znana byłam ze swojego pesymistycznego myślenia, co pozostało mi po dziś dzień i nie raz strasznie mi uprzykrzało życie.
W chwili, gdy ponownie zamierzałam zerknąć na godzinę, przeklinając niepunktualność osiemnastolatka, poczułam na swoich biodrach czyiś dotyk i nagle zostałam podniesiona kilka centymetrów nad ziemię.
- Aaa!! – pisnęłam, gdy nieokreślona osoba przewiesiła mnie sobie przez ramię, do góry nogami.
Zawartość żołądka zaczęła podchodzić mi do gardła, gdy nagle zorientowałam się, że śmiejący się chłopak, który mnie niósł, to Dawid.
- Postaw mnie na ziemię! – zawyłam, starając się nie zwymiotować.
- Ani mi się śni! – odpowiedział wesoło nastolatek i dodatkowo zaczął sobie podskakiwać.
- Błagam!
- A jeżeli nie? To co mi zrobisz? Nie chcę nic mówić, ale w tej sytuacji jesteś dość bezbronna.
Poczułam na swoim karku pierwsze wielkie krople letniego deszczu, które lada moment zamieniły się w ulewę.
- Puść! – wołałam, próbując przekrzyczeć szum deszczu.
Nie mogąc się nadziwić, jak nasza pogoda w Polsce potrafi się szybko zmieniać, nadal starałam się wyswobodzić od Dawida, jednocześnie powstrzymując wymioty i czując krew napływającą do głowy.
- Dawid.. – zawyłam, klepiąc go po plecach i wymachując bezradnie nogami.
Osiemnastolatek zaśmiał się głośno i postawił mnie gwałtownie na ziemi. Zakręciło mi się w głowie i cofnęłam się krok do tyłu, wpadając w głęboką kałużę.
- A.. – wyjąkałam, czując błoto w nowych butach.
- Haha.. Nie wiedziałem, że gustujesz w kałużach! – zawołał Kwiatkowski, zginając się w pół ze śmiechu.
Zrobiłam zaciętą minę, zamachnęłam się i chlapnęłam brudną wodą Dawida, szybko wyskakując z kałuży. Chłopak wyprostował się roześmiany, spojrzał na mnie i zrobił kilka kroków w moją stronę. Rozłożył ramiona i poruszył brwiami.
- Chodź, przytulę cię! – powiedział, zbliżając się coraz bardziej.
W strugach deszczu wyglądał bardzo zabawnie. Miał mokre włosy, wystające spod kapturu, nachodzące na twarz i całkowicie przemoczone ubranie. Ja z pewnością wyglądałam nie lepiej, biorąc pod uwagę dodatkowo pobrudzone buty.
- Nie, dzięki.. Naprawdę, nie musisz się poświęcać.. – parsknęłam śmiechem i zaczęłam się cofać.
- Ale to nie kłopot.. Chodź tu! – zawołał nastolatek, rzucając się za mną w pościg.
Starałam się uciekać jak najszybciej, jednak uniemożliwiały mi to całkowicie przemoczone buty, które człapały przy każdym kolejnym kroku. Gdy wydało mi się jednak w pewnym momencie, że Dawid mnie nie dogania, postanowiłam przystanąć i chwilę ochłonąć.

*Dawid*
Zauważyłem, że Łucja przystanęła, łapiąc oddech, więc ponownie do niej podszedłem, starając się nie wdeptywać we wszechobecne dziury i kałuże.
Czułem ciążące na mnie ubranie, ale starałem się nie zwracać na nie uwagi.
- Buu! – krzyknąłem dziewczynie do ucha i pochwyciłem ją w pasie, gdy ponownie, cała roześmiana, próbowała uciec.
Ulewny deszcz nie przestawał nam dawać się we znaki, co tylko wyostrzało nasze zmysły i rozbawiało nasze dusze.
- No, mała, no! Już mi nigdzie nie uciekniesz, kochana, nie ma takiej możliwości! – powiedziałem, kładąc swoją głowę na zagłębieniu w ramieniu Łucji, otulając ją swoim ciałem od tyłu i trzymając ręce na jej biodrach.
- Nie mam zamiaru uciekać – powiedziała nieco nieprzytomnie i wtuliła się we mnie.
Deszcz zdawał się chłodzić nasze ciała, opływając je, jakby były przeszkodą, która wyłamała się z ogółu. Nie zwracaliśmy uwagi na otaczający nas świat. Teraz wydawało nam się, że wszystko wokół zamarło. Że czeka na nasz ruch.
Nagle wielka, żółta błyskawica przecięła niebo, tuż nad nami. Łucja zatrzęsła się w moich ramionach i drżąc, odwróciła się do mnie przodem. Jej niebiański uśmiech całkowcie mnie rozbroił. W tamtym momencie, gdyby poprosiła, bym skoczył za nią do studni, z pewnością bym się zgodził. Figlarne ogniki, które pojawiły się w jej oczach, zdawały się przekazywać światu radość, jaką sprawiało dziewczynie moje towarzystwo.
Gdy druga błyskawica przepołowiła niebo z głośnym hukiem, nastolatka wzięła mnie za rękę i głośno się śmiejąc, zaprowadziła biegiem do pobliskiej budki telefonicznej, która jako jedna z nielicznych była cała osłonięta.

*Łucja*
Otworzyłam pospiesznie mokrymi dłońmi drzwi i wślizgnęłam się do niewielkiej budki telefonicznej, ciągnąc za sobą roześmianego Dawida. Nie mogliśmy przestać słać do siebie uśmiechów, gdy ścisnęliśmy się w malutkiej budce, stojąc zaledwie kilka milimetrów od siebie.
Patrzyliśmy się sobie w oczy, drżąc z zimna i podekscytowania. Z głów skapywała nam woda, spływając po policzkach i nosach.
Przypatrując się dłużej ciemnym oczom chłopaka, miałam ochotę się do niego zbliżyć i poznać wszystkie jego tajemnice. Wydawał się skrywać w swoim wnętrzu setki rzeczy, których nie chciał mi wyjawić, a które, miałam wrażenie, że są niezmiernie ważne.
- Wiesz co? Wydaje mi się, że cię nie znam – powiedziałam, czując, jak nasze oddechy wypełniały przestrzeń.
Szklane drzwi budki telefonicznej zaczęły zachodzić mgłą, co sprawiało niesamowite wrażenie, biorąc pod uwagę, że na zewnątrz padał rzęsisty deszcz i była burza.
- W jakim sensie? – spytał Kwiat, a ja zauważyłam, że w jego oczach pojawił się wyraz niepewności.
- Nie martw się. Nie chcesz o tym mówić, więc nie musisz. Przyjdzie jednak taki dzień, że mam nadzieję, że się przede mną otworzysz.. I mi zaufasz.
- Ale przecież ja ci ufam! Tylko, że...
- Wiesz, czego najbardziej nie lubię? Gdy ludzie mówią ,,tylko, że..”. Nie potrafią powiedzieć nic wprost. Unikają prawdy, jak komary ognia, kłamiąc na każdym kroku i wmawiając sobie, że NIE MOGĄ nic wyjawić. Złudzenie. Ufasz mi? Udowodnij.
W myślach Dawida zakołotało się jedno zdanie, które wpajał mu ojciec ,,Nic nikomu nie musisz udowadniać”.
- Jesteś nieznośna – wymamrotał Dawid, całkowicie zmieniając temat i wyszedł z budki telefonicznej. – Przepraszam, muszę wracać.

________________________________________________________________________________
Siemka! Oto i kolejny rozdział Mam nadzieję,że Wam się spodoba Starałam się nie przedłużać jednej sytuacji na kilka rozdziałów, co mam w zwyczaju, tylko opisać ją w jednej części. Co myślicie? Udało mi się to? Widzę, że jest Was Tutaj coraz więcej, co mnie niezmiernie raduje Szczególnie te liczne wyświetlenia bloga... 17 000 to niemały wynik, jak na opowiadanie To samo dotyczy ponad 100 osób, które obserwują tego bloga DZIĘKUJĘ (dla niewiedzących, rozdziały dodawane są co tydzień, w sobotę )
I teraz krótko o ostatnich dniach z mojego życia Nie działo się nic szczególnego, biorąc pod uwagę to, że dość często musiałam się uczyć. W tym tygodniu mieliśmy kilka sprawdzianów, a ja staram się o dobre oceny na koniec roku. Dlatego teraz popindalam xD Chociaż muszę napisać, że ostatnie dni były dość ,,owocne” w nowe znajomości Osoby, które poznałam, są naprawdę wspaniałymi ludźmi, z którymi, pomimo dzielącymi nas kilkoma kilometrami i brakiem czasu, utrzymuję kontakty poprzez Facebook =) Dziś w szkole napadł mnie atak głupawki na lekcji języka polskiego, ponieważ przypomniało mi się, że jeden kolega miał na sobie dzisiaj CAŁKOWITY mundur wojskowy i buty, a zapytany, dlaczego go ubrał, powiedział, że mama wyrzuciła mu wszystkie spodnie do prania xD Później okazało się, że jedną parę ma w plecaku, ale ok.... Więc ja nie mogłam powstrzymać śmiechu, aż oczy zaczynały mi łzawić z radości, a nagle w klasie zapanowała cisza i słychać było tylko mnie. To ja tak podniosłam wzrok na nauczycielkę, która się we mnie wpatrywała i też zaczynała się śmiać. Ponowny atak nastąpił później w środku lekcji, a pani zapytała Karolinę siedzącą obok mnie: ,,Co jej jest?” xD Naćpana powietrzem na na na na na na Wspomnę też coś o broni biurowej, którą na świetlicy skonstruowali moi koledzy i która potrafiła przebić karton! Kolega z niej trafiony krwawił XD Ja oczywiście przysiadłam się do tych kolegów, ciekawa, co robią i fotografowałam ich, niestety nie bez szkody xD Alan celował w Adama i trafił we mnie, na szczęście dość słabo naciągnął procę xD Jestem dumna, bo zdjęcie mojego autorstwa jest na fb :3 Jest ta moc!@
+ Gorrące pozdrowienia z zimnych dni dla Saryy :D
+Jutro wybieram się na Komunię do kuzynki, do Granowa :3









28 komentarzy:

  1. jak ja lubię czytać twoje opowiadania <3 z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :)
    chciałabym aby mój blog również miał taką liczbę odwiedzin :)
    ale się uśmiałam czytając to co napisałaś pod rozdziałem ^^
    mam nadzieję, że w końcu Dawid powie Łucji to co ma do ukrycia, czyli że jest sławny itp.
    na koniec życzę ci żeby wena pozostała ci na dłużej <3
    ps. może zajrzysz na mój i skomentujesz? zależy mi na opiniach ludzi i czy się podoba czy nie :) ----->http://dawidmoimbogiem.blogspot.com/2014/05/rozdzia-13-oczami-dawida-po-tych.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pierwszy komentarz pod nowym rozdziałem :D Bardzo się ucieszyłam, że jest on taki długi :) Dziękuję Bardzo za życzenia, i oczywiście zajrzę na Twojego bloga :) Postaram się coś skomentować :)

      Usuń
  2. Super są te Twoje posty z opowiadaniem:) gratuluję odwiedzin i życzę dalszych sukcesów;) bo piszesz rewelacyjnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluje ogromnej liczby wyświetleń oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest jak zwykle fajny :) Kiedy czytałam ten rozdział myślałam, że Dawid i Łucja uświadomią sobie wreszcie, że są dla siebie stworzeni :) Wciąż jednak są sobie dalecy. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni :P Dawid powinien powiedzieć Łucji prawdę o sobie! :D Czekam na nexta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się stopniowo rozwijać akcję (taki sekret) :D

      Usuń
  5. Ja jakoś nie przepadam za Kwiatkowskim, ale opowiadanie fajne :)
    3maj sie cieplutko ^^

    Jeżeli ci się spodoba zaobserwuj.
    http://moda-ma-zasady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Superr. blog .. Zapraszam do mnie http://iwillalwaysthinkofyou.blogspot.com/


    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział !
    Haha.. Atak głupawki na lekcji polskiego ! A pani : " Ja zaraz z wami też dostanę ataku głupawki ! ". Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy blog;) Co powiesz na wspolna obserwacje?:)
    shootingdiamonds.blogspot.com
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co powiem na wspólną obserwację... Hmm.. Co powiem? xD

      Usuń
  9. kiedy nastepny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku czekam na kolejny rozdział :D
    http://lifemizip.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale uroczy rozdział ^^
    Oni są po prostu rozkoszni *.*
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D
    Jeszcze tylko dwa dni i dodasz! :)
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak zawsze bardzo się cieszę, że komentujesz moje rozdziały :D Twoje komentarze bardzo wiele dla mnie znaczą, ponieważ ,,jesteś" ze mną i moim blogiem już od dłuższego czasu z tego, co widzę :D Oczywiście, że za dwa dni dodam i nawet z dedykacją dla pewnej osóbki... :D może się domyślisz :D

      Usuń
  12. Hej :) Dawnoooooo mnie tu nie było, bo wiesz jak jest u mnie w szkole..... Ale nadrabiam zaległości! Dzięki za pozdrowienia <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam pytanie ... Czy napisałabyś opowiadanie o samych fanach Dawida z tego opowiadania ? Błagam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie o Oli i Damianie

      Usuń
    2. O Oli i Damianie..? W sumie... Jakbym znalazła troszkę czasu mogłabym napisać.. Ale to po wakacjach

      Usuń