sobota, 17 maja 2014

18 rozdział ,,Niektórzy wiedzą więcej, niż my''

,,Ważne jest wnętrze człowieka. To, by być człowiekiem dla innych. Gdy się odmieni wnętrze człowieka, zmieni się wszystko, cały świat. Zła nie można przez zło naprawić. Ciemności nie można przez ciemność przepędzić. Potrafi to jedynie światło. Nienawiści nie można uleczyć nienawiścią. To może jedynie miłość.”

*Dawid*
Przed rozpoczęciem wakacji nie sądziłem, że będę potrafił tak bardzo się zrelaksować i zapomnieć o dotychczasowym zgiełku. Że przestanę logować się na portalach społecznościowych regularnie, że przestanę martwić się tym, co nastąpi kolejnego dnia. Wyłączyłem nawet telefon, bez wyrzutów sumienia. Znów czułem się wolny i miałem ochotę robić wszystkie głupoty, które wymyślałem będąc szesnastolatkiem.
Chciałem ponownie założyć sobie kolczyk i mieć ,gdzieś’ opinię innych. Chciałem palić w miejscach publicznych, pić i bawić się na okolicznych imprezach, poznawać nowych ludzi, kłamać, kochać, obgadywać, leniwić się do południa, plotkować, jeździć autostopem, wygrywać konkursiki małego znaczenia, minąć grupkę dziewczyn niezauważony, nagrywać bezsensowne filmiki z przyjaciółmi, leżeć skacowany i półprzytomny na krawężniku przed klubem mając świadomość, że nie podbiegną do mnie reporterzy lub fani i nie zaczną rozpowiadać ,,skandalu”.
Łucja sprawiła, że znów chciałem być kimś, kto skrył się podczas rozwijania mojej kariery głęboko w sercu.
Ta dziewczyna była niemożliwa. Od czasu spaceru w deszczu zaczęliśmy spotykać się codziennie, spędzając ze sobą wiele godzin. W międzyczasie pogodziłem się z Olą, której powoli weszło w nawyk spotykanie się z Damianem. Bynajmniej tak mi o nim opowiadała. Zdawałem sobie jednak sprawę, że cały czas ma mi za złe to, że ją wkręciłem w tę sprawę. Postanowiła jednak mi pomóc i zamieszkała na te niecałe dwa miesiące u swojej babci, piętro nad moją ciotką Alą.
Mijały kolejne niesamowite dni, podczas których czułem, że żyję. Łucja Helszmit nie zadawała mi więcej zbędnych pytań i starała się ukrywać swoje zainteresowanie moją osobą. Bardzo to ceniłem, rozkoszując się każdą wspólnie spędzoną chwilą.
Pewnego słonecznego dnia, w połowie wakacji, gdy minął miesiąc odkąd się poznaliśmy, Łucja po raz kolejny usiadła mi na kolanach, w pokoju u jej babci. Siedzieliśmy na dywanie, czekając, aż jej babcia przyniesie nam, jak zwykle, talerzyk ciastek i świeżą lemoniadę.
Nagle drzwi się otworzyły i stanęła w nich pomarszczona staruszka, o miłym wyrazie twarzy.
- Macie tutaj, kochani, wasz prowiant – powiedziała, trzymając w dłoniach wiklinowy koszyk i jakąś torbę.
Popatrzyliśmy na nią zdezorientowani i wstaliśmy z ziemi.
- Jak to.. Prowiant? I co to za torba, babciu? – spytała niepewnie brunetka, wpatrując się niebieskimi oczami w staruszkę.
Ta uśmiechnęła się tajemniczo i wyciągnęła do nas rękę. Za kobietą stał Kamil i przyglądał nam się badawczo.
- Pomyślałam sobie, że może mielibyście ochotę wybrać się pod namiot.. My z dziadkiem zawsze tak robiliśmy w weekendy, a wy jesteście jeszcze młodzi i powinniście się wyszaleć, szczególnie, że przecież jesteście parą..
Kamil parsknął śmiechem i poszedł do swojego pokoju. Łucja spięła się wyraźnie i uśmiechnęła się sztucznie.
- Babciu, to, że my spędzamy ze sobą tyle czasu, nie znaczy, że jesteśmy razem.. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Czyli tak to się teraz nazywa? – zapytała i mrugnęła okiem, podając mi koszyk i torbę. – Weź, Dawidku, z pewnością się wam przyda.
Wyszła z pokoju, zamykając drzwi. Popatrzyliśmy po sobie z Łucją i zaczęliśmy się głośno śmiać.
Chociaż czy wizja naszego związku była aż taka śmieszna...?

*Łucja*
Niektórzy wiedzą więcej, niż my. Nawet osoby, których się nie spodziewamy, znają głębię naszych serc. Moja babcia była jedną z tych ,,niektórych”. Potrafiła mnie rozszyfrować od dzieciństwa, więc i teraz nie sprawiało jej to najmniejszych problemów.
Wiedziała, że czuję do Dawida coś więcej. Owszem, był bardzo tajemniczy, ale zdawałam sobie sprawę, że jest dobrym chłopakiem i że nie oszukałby mnie w ważniejszej kwestii. Bynajmniej musiałam mieć taką nadzieję. Spędzałam z nim tyle czasu, że mogłabym powiedzieć: ,,To mój brat”. Bałam się jednak używać tego stwierdzenia. Byłam pewna, że gdybym kiedyś nazwała go bratem, pozostałoby już tak do samego końca. Etap: ,,Brat –siostra”. Najgorsze, co może być i z czego nie idzie wybrnąć w żaden sposób.
Gdy szliśmy w stronę niewielkiej polanki na skraju lasu, liczyłam w myślach, że ta noc będzie przełomowa. Że zrobimy jakikolwiek krok w stronę przybliżenia naszych reakcji. Że odważę się i powiem temu osiemnastolatkowi, że mnie oczarował swoim poczuciem humoru i obezwładnił spojrzeniem tych ciemnych oczu.
Dawid przewiesił sobie przez ramię torbę z namiotem i przełożył na drugą dłoń wiklinowy koszyk. Zauważyłam, że musi być dość ciężki, skoro musi zmieniać rękę co jakiś czas.
- Może ci pomogę? – zapytałam z troską w głosie i położyłam mu dłoń na ramieniu.
- Nie, dam radę – odpowiedział hardo Dawid.
W jego wymodelowanym głosie rozpoznałam jednak nutę zmęczenia i bezsilności. Uśmiechnęłam się na myśl o jego uporze, dziękując Bogu, że pozwolił mi go poznać.
Na niebie wisiało pomarańczowe słońce, ogrzewając nas nieznośnie tak bardzo, że z chęcią musieliśmy skrywać się w cieniach okolicznych drzew, by odpocząć od upału.
Niebawem znaleźliśmy odpowiednie miejscena biwak, tuż obok dębu dającego rozkoszny cień. Dawid rzucił na ziemię torbę i delikatnie postawił koszyk w pewnej odległości od nas. Następnie odpiął zamek i wyciągnął z pokrowca olbrzymią szarawą płachtę i dziesiątki metalowych rurek oraz kilkadziesiąt śrubek, pare sznurków i młotek.
Osiemnastolatek wyglądał na nieco zmieszanego, gdy rozkładał wszystkie elementy na ziemi i zaczął im się przypatrywać.
Rozbawiona jego zachowaniem, starając się maskować śmiech, usiadłam na trawie i podparłam głowę na dłoniach. Wiatr odgarnął moje włosy do tyłu i sprawił, że zachciało mi się położyć na tej pięknej, zielonej trawce.
Ułożyłam się wygodnie na ziemi, kładąc dłonie na brzuchu i czekałam, aż Dawid rozłoży namiot.
- Ale ty napewno umiesz składać namioty? – spytałam, gdy po jakimś czasie usłyszałam huk i zgrzyt rozpadającej się metalowej konstrukcji.
- Ee.. Tak, jasne. Byłem na obozie, wprawdzie nocowaliśmy w hotelu, ale pamiętam, że chyba nas tego uczyli...
- Chyba? – zapytałam, gdy metalowe rurki ponownie runęły na ziemię, a szarawa płachta przykryła konstrukcję.
- Ja wtedy nie słuchałem. Rozmawiałem z przjaciółmi o tym, jak się wyrwać – wyjaśnił Kwiatkowski i ponownie usiłował poskładać namiot. – Uhh!
Kilka minut później otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą uśmiechniętą twarz Dawida.
- Nie wierzyłaś we mnie! – zawołał radosnym tonem. – Ale mi się udało! Poskładałem ten namiot! Wprawdzie w pewnym momencie przybiłem sobie gwoździem koszulkę i teraz mam dziurę, ale to nic... Mam inne bluzki.
Parsknęłam śmiechem, wypluwając z ust gumę, która prawie trafiła w zadowolonego chłopaka.
- Hahaha! Dawid... – zaczęłam, lecz w tym momencie zauważyłam, że obok krzywego namiotu leży sterta niewykorzystanych śrubek i kilka sznurków. Wskazałam na nie palcem. – A ta sterta rzeczy..? Czy to nie powinno być czasami wykorzystane w tej konstrukcji?
Kwiat zrobił zabawną minę i podrapał się w głowę.
- Nie – stwierdził po chwili zastanowienia. – Widzisz przecież, że namiot stoi. To chyba znaczy, że dali zapasowe części.. Tak. Z pewnością dali zapasowe części.
Pokręciłam z niedowierzaniem głową, ale chwyciłam w dłonie wiklinowy koszyk i weszłam do namiotu. Za mną przybył także Dawid, zamykając wejście.
- No, to czas coś przekąsić – powiedziałam.
- Nareszcie! – zawołał Kwiat i zaklaskał w dłonie.
Rzucił się do rozpakowywania kanapek, przyrządzonych przez moją babcię i ze smakiem zaczął pakować je sobie do ust. Wyglądał naprawdę zabawnie, z drobinkami jedzenia na ustach i wypchanymi policzkami.
- No czo? – spytał, sepleniąc z pełnymi ustami.
- Nic, nic – powiedziałam, śmiejąc się jeszcze głośniej.
- Czo we mnie zabawnego? ! – wykrzyknął chłopak z zabawną miną i starał się szybko połknąć wszystko, co miał w ustach.
Rozbawiło mnie to jeszcze bardziej, więc parsknęłam ze śmiechu i oparłam się o płachtę namiotu. W pewnym momencie usłyszałam cichy trzask i ponownie konstrukcja runęła z głuchym zgrzytem na ziemię, pogrążając nas w ciemności.
- Dawid! – krzyknęłam, głośno się śmiejąc i szamocząc pośród materiałów. – Chyba jednak te śrubki były potrzebne!
- No co ty nie powiesz? – zaśmiał się Kwiat i pomógł i wydostać się na zewnątrz.
- Może lepiej ja ci pomogę złożyć ten przeklęty namiot! – powiedziałam i zaczęłam zbierać rurki.

________________________________________________________________________________
Czeeść! :(
Ponury nastrój. Dlaczego? Bo Dawid Kwiatkowski odpadł wczoraj z Tańca z Gwiazdami. Kit z tym, jakby odpadł sprawiedliwie. Ale to było jasne dla wszystkich, że organizatorzy oszukiwali. Ostatnie dwie pary. Aneta Zając i jej partner. Dawid Kwiatkowski i Janja Lesar. Wiadomo, na kogo głosują setki tysięcy nastolatków i ich rodzice. Więc jakim cudem to Aneta przeszła dalej? Uważam, że sprawiedliwie wygrała tylko Joanna Moro, ale to tylko moja ocena. Pocieszę Was, że na oficjalnym fanpage’u Tańca z Gwiazdami, gdzie początkowo było ponad 210 tysięcy like, nagle, po odpadnięciu Kwiata, liczba ta zaczęła się drastycznie, z minuty na minutę zmniejszać. Wczoraj, około godziny 23 było już tylko 137 tysięcy like. DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, KTÓRZY PRZYŁOŻYLI SIĘ DO TEJ ,,AKCJI”
U mnie tydzień minął bardzo ciekawie i niezwykle szybko. W poniedziałek, od 16 do 22 byliśmy na Stęszew Youth Festiwal, gdzie spotkaliśmy takich artystów, jak Iluzjonista Y, zagraniczny zespół No Longer Music i Luxtorpeda. Nie zabrakło także skaterów i profesjonalnych tancerzy breakdance i street dance. Była naprawdę świetna atmosfera i wspaniała okazja, by spotkać się z wieloma osobami w swoim wieku.
Dzisiaj miałam jechać na urodziny koleżanki, ale niestety nie czuję się za dobrze, więc pozostałam w domu. Jestem także zaproszona na jutro, na rolki do kuzynki.
Więc już kończę i PAMIĘTAJCIE
Okazywanie swoich uczuć i wrażliwości nie jest zbrodnią. Bierzcie przykład z Dawida Kwiatkowskiego (choć do niczego nie zmuszam), który przy milionach widzów, wśród których pewnie byli też jego hejterzy, potrafił się popłakać i po programie nagrać filmik z podziękowaniami, na którym widać było, że jest roztrzęsiony.
Bay


12 komentarzy:

  1. super zapraszam do mnie iwillalwaysthinkofyou.blogcomspot.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie! Zakochałam się w twoim blogu!
    Będziesz informować mnie o nowych rozdziałach na moim blogu? :)
    http://because-i-am-other.blogspot.com/
    Możesz również poczytać, może akurat ci się spodoba :)
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. jak zwykle extra! skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły? <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super piszesz:)
    Obserwuję;)

    OdpowiedzUsuń
  5. taaaaakkkk..... Jestem już na bieżąco. Teraz czas na reszte blogów. Rozdział... Najlepszy. Namiot, troche skazany na śmierć dziś, ale to tylko blog. Aż blog. Nie da się porównać Go z przeciętnym blogiem zmieniającym co miesiąc tematykę. To tyle ode mnie. Pozdro

    lula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No no no Gratuluję :-) A jednak czytanie na historii się opłaciło ^^ Dzięki za dłuższy komentarz, ale Łukasz... Z Anonima? xD :D

      Usuń
  6. :( Masz rację! Ale i tak wszyscy wiemy,że Dawid był najlepszy <3 I zawsze będzie!

    OdpowiedzUsuń