piątek, 30 maja 2014

19 rozdział ,,Nowy Początek''

,,Kiedy zgasną światła w mieście, będziesz dokładnie tam, lśniąc jasno. Jesteś gwiazdą, niebo jest granicą, a ja będę u Twego boku” ~ BTR

*Dawid*
Po wpadce na biwaku Łucja za każdym kolejnym spotkaniem wypominała mi moją niezaradność.
- Naprawdę nigdy nie rozkładałeś namiotu? – pytała, po czym słysząc moją negatywną odpowiedź i widząc kamienną twarz, głośno się śmiała.
To aż dziwne, że odkąd się poznaliśmy, spędzaliśmy ze sobą prawie każdą godzinę, nie licząc nocy, podczas których musieliśmy wracać do siebie, do domu. Nawet się nie zorientowałem, kiedy beztroskie dni zaczęły upływać mi coraz szybciej i zaczęła się końcówka sierpnia.
Z Olą nie miałem kontaktu już od dłuższego czasu i zastanawiałem się, co się z nią dzieje. Nie odpowiadała na moje telefony, a wiadomości na portalach społecznościowych nawet nie wyświetlała. W wolnej chwili poszedłem do jej babci i zapytałem, czy jest w domu, niestety otrzymałem negatywną odpowiedź. Swoją drogą miałem nadzieję, że nasze stosunki, które popsuły się znacznie odkąd zacząłem spotykać się z Łucją, kiedyś się odnowią i ponownie staniemy się nierozłącznymi przyjaciółmi z dzieciństwa.
Tego pięknego, słonecznego dnia, nie mogłem uwierzyć, że dałem się namówić Łucji na spacer do lasu, oddalonego od miasta o kilka kilometrów. Jednak gdy tylko z samego rana przysłała mi sms, pełen entuzjazmu, nie potrafiłem odmówić, pomimo braku chęci.
- Czy naprawdę musimy iść do lasu pieszo? Nie możemy wynająć jakiegoś miniautka, które by nas przewoziło pomiędzy drzewami? – pytałem, wchodząc za Łucją na leśną, wąską ścieżkę i odgarniając na boki gałęzie, która zdawały się mnie bombardować ze wszystkich stron. – To nie jest takie łatwe..
- Co nie znaczy, że musi być nieprzyjemne – odpowiedziała wymijająco siedemnastolatka, nadal idąc przed siebie. – Naprawdę jesteś aż takim leniem? To co ty robisz całe dnie, jak nie ma wakacji? Leżysz przed telewizją?
,,Ja w niej występuję” – pomyślałem, po czym potknąłem się o wystający z ziemi konar.
- Kurde! – zawołałem, gdy zaplątałem się w jakiś wyjątkowo uporczywy krzak.
Stanąłem przez chwilę w miejscu i zauważyłem wokół siebie coś naprawdę pięknego. Setki wiekowych drzew otaczało moją osobę, tworząc niezrównany cień ze swoich liści i gałęzi, na ziemi leżały szyszki i gdzieniedzie kwitły dzikie kwiaty, poprzeplatane z pojedynczymi grzybkami. Refleksy słoneczne pześwitywały przez gałęzie, muskając swoimi promieniami podściółkę. Spojrzałem na pobliskie drzewo i zauważyłem siedzącego na nim dzięcioła, który wybijał nieznaną mi melodię. Zamknąłem oczy i odetchnąłem głęboko świeżym, rześkim powietrzem, wdychając zapach mchu i paproci. Nie mogłem uwierzyć, że w blasku fleszy, fanów i sławy, piękno lasu umknęło zupełnie mojej uwadze.
Nagle przypomniałem sobie, jak za czasów dzieciństwa wędrowaliśmy z tatą, Michałem i Mateuszem po małym lasku i zbieraliśmy grzyby. Wtedy potrafiłem usiąść na ścieżce i zacząć dłubać znalezioną gałązką w trawie, wykopując grudki ziemi.
- Co robisz, młody? – pytał mnie wówczas Michał, podchodząc do mnie z zaciekawieniem, trzymając na rękach pełen koszyk nazbieranych grzybów.
Stawiał go zawsze obok mnie, przykucał i zamazywał moje bazgroły jednym ruchem ręki. Patrzyłem na niego z wyrzutem, pytając, dlaczego popsuł mój obrazek.
- Bo życie nie jest tylko obrazkiem, młody. Aby coś otrzymać, coś zdobyć, trzeba się naprawdę mocno postarać. Trzeba odnaleźć swoje powołanie, które posiadamy w głębi serca, trzeba brać z życia sto procent i nie marnować go na bezczynne siedzenie i rozdrapywanie ziemi.
Wtedy nie rozumiałem tych słów. Teraz jednak doskonale zdawałem sobie z ich znaczenia sprawę. Nie osiągnąłbym nic. Zupełnie nic, gdyby nie moja determinacja.
Niespodziewanie ocknąłem się z transu wspomnień i poszukałem wzrokiem Łucji. Nigdzie jej jednak nie zauważyłem. Zdenerwowany, zauważyłem, że zaczęły trząść mi się ręce i pocić czoło. Odgarnąłem grzywkę do tyłu i wypuściłem ze świstem powietrze z płuc.
- Łucja! – zawołałem, przykładając dłonie do ust.
Nikt mi jednak nie odpowiedział, chociaż tak bardzo starałem się usłyszeć.
Zaniepokojony, zacząłem iść wzdłuż ścieżki, dokładnie przeszukując otoczenie wzrokiem. Przeklinałem w duchu swoją nieuwagę i to, że założyłem dzisiaj krótkie spodenki i T-shirt. Poczułem już skutki swojej głupoty w postaci uciążliwych ukąszeń komarów.
Starałem się jednak to ignorować i nadal uporczywie szukałem Łucji.
- Łucja! – wrzasnąłem ponownie.
Tym razem usłyszałem w odpowiedzi cichy śmiech, dobiegający zza pobliskiego drzewa. Przejęty, nie wiedziałem, co o tym myśleć. Ostrożnie zboczyłem ze ścieżki i podąrzyłem w tamtym kierunku, starając się stąpać najciszej, jak potrafiłem. Uniemożliwiały mi to jednak płaskie podeszwy vansów, które absolutnie nie nadawały się na podobne terenowe wycieczki.
Zajrzałem z zaciekawieniem za drzewo i natychmiast tego pożałowałem.
Siedemnastolatka schowana za rośliną tylko na to czekała. Błyskawicznie oblała mnie wodą mineralną z butelki i , cały czas się śmiejąc, zaczęła uciekać przede mną, chowając się za pojedynczymi drzewami lub krzakami.
- Nigdy mnie nie złapiesz! – wołała rozbawiona i zgrabnie lawirowała pomiędzy przeszkodami.

*Łucja*
Czułam rozkoszny wiatr we włosach i miałam ogromną satysfakcję, że Dawid nie mógł mnie doścignąć. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że jest mieściuchem i postanowiłam ten fakt perfidnie wykorzystać.
Nagle obejrzałam się za siebie i zauważyłam, że Kwiat zniknął mi z oczu. Dobiegłam pospiesznie do miejsca, w którym widziałam go po raz ostatni i przewróciłam z niedowierzaniem oczami. Osiemnastolatek stał jakieś dwa metry niżej, pod skarpą, na której się znajdowałam i uroczo się uśmiechał.
- Zgubiłaś się, piękna? – zapytał, łobuzersko poruszając brwiami.
- Niestety tak... Pomoże mi pan dotrzeć do domu? – spytałam rozbawiona.
- Ależ oczywiście, tylko...
Zeskoczyłam pewnie ze skarpy i spadłam na ziemię, przewracając się do przodu. Spróbowałam wstać, ale poczułam przeszywający ból w kostce.
- Au! – syknęłam. – Myślałam, że będzie łatwiej.
- Nic ci się nie stało? – zapytał troskliwie Dawid i delikatnie pomógł mi wstać. – Że też zachciało ci się skakać z dwumetrowej skarpy...
- Boli mnie kostka, to wszystko.
- Usiądź na pieńku i ją rozmasuj, może przestanie boleć.
Postąpiłam zgodnie z intrukcjami chłopaka i niespodziewanie otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Zamarłam w bezruchu, wpatrując się w dal.
- Łucja.. Łucja! Co ci jest?! – wrzasnął przerażony Dawid i potrząsnął mną.
Odepchnęłam go lekko.
- Nic mi nie jest! – powiedziałam. – Po prostu zauważyłam w oddali jakąś przyczepę kempingową i myślę, że w niej byłoby wygodniej.
Zdziwiony chłopak, niepewny, czy aby nie mam zwidów, popatrzył w tym samym kierunku i także zamarł.
- Masz rację... Chodźmy. Może tam lepiej odpoczniesz.
Podał mi swoje ramię, a ja mocno się na nim uwiesiłam. Prowadzona przez wyspotowanego chłopaka, z łatwością dotarłam do przyczepy kempingowej.
- Czy ona jest opuszczona? – zapytałam, widząc, jak Dawid zerka przez zakurzone okienka.
- Na to wygląda – przyznał chłopak i mocno pociągnął za drzwi.
Te otworzyły się z przeraźliwym zgrzytem, niemalże wypadając z framugi. Kwiatkowski wszedł do środka i rozejrzał się. Po chwili wrócił do mnie i pomógł mi wejść do środka.
- Jest ok – powiedział, przymykając za nami drzwi.
Usiadłam ostrożnie na wysłużonym materacu i wyciągnęłam nogę przed siebie.
- Kostka przestaje boleć – powiedziałam po chwili z uśmiechem. – I całe szczęście, bo nie chcę mieć nogi w gipsie.
- Następnym razem lepiej zapytaj się, jak najłatwiej zeskoczyć – rzekł z przekąsem Dawid i usiadł obok mnie.
Stary, brudny materac lekko zaskrzypiał.
- Możemy iść dalej, czy musisz jeszcze chwilę odpocząć? – spytał chłopak.
- Lepiej jeszcze chwilę zaczekajmy – powiedziałam, rozglądając się po wnętrzu.
Niegdyś przyczepa ta musiała tętnić życiem, ponieważ na ścianach walały się jeszcze stare garnki, a panelowa podłoga była idealnie siwa i starta, zapewne przez częste użytkowanie. Mimo wszystko to miejsce wydawało się emanować spokojem. Było jakby odcięte od reszty świata.
Powietrze z każdą chwilą stawało się coraz gęstsze, więc Dawid wypchnął na zewnątrz niewielkie okienko i ponownie przysiadł obok mnie. Miałam wrażenie, jakby chciał mi coś powiedzieć. Wyczuwałam głębokie napięcie w jego mięśniach twarzy.
- Łucja... – zaczął niepewnie. – Spędzamy ze sobą tyle czasu.. I mimo, że nie znamy się długo, mam wrażenie, jakbym znał cię od zawsze. Teraz właśnie, w tej starej przyczepie kempingowej, poczułem, że coś do ciebie czuję... Nie wiem, czy to głupie. Ale to nie jest zwykłe uczucie. Kiedyś nie miałem pojęcia, że tak wszystko się potoczy. Że codziennie będę czuł twój zapach i patrzył w te oczy. Każda chwila z tobą jest dla mnie wszystkim! Gdy ciebie przy mnie nie ma, ja.. tracę zmysły.
- Dawid...
- Cii.. proszę... Wysłuchaj mnie. Dlaczego wciąż o tobie myślę..? Teraz mam odpowiedź. Bo to miłość. Owszem, to nie będzie łatwe, ale teraz jestem pewny... Jestem pewny swoich uczuć. I nie ważne, co będzie. Huragan, tornado, burza, powódź,tsunami, trzęsienie ziemi, koniec świata... Dla mnie liczy się to, co jest teraz. Ta jedna, obecna chwila z tobą – powiedział Dawid, patrząc swoimi ciemnymi oczami w moje tęczówki.
W jego głosie i wyrazie twarzy wyczuwałam tak wielką i prawdziwą szczerość, że do oczu napłynęły mi łzy.
- Tylko ty możesz sprawić, by zawirował dla mnie świat. Bo ty to ja. Bez ciebie nie ma mnie, jak bez miłości nie byłoby nas. Jesteś dla mnie wszystkim i nie ważne, jaką decyzję podejmiesz. Na zawsze będziesz w moim sercu i żałuję, że nie mogę dać ci więcej, jak tylko moją miłość do ciebie.
Poczułam, jak po policzkach spływają mi niekontrolowanie łzy, mocząc koszulkę. Pociągnęłam znacznie czerwonym nosem i starałam się opanować emocje.
- Wiesz.. – zaczęłam, chipiąc cicho. – Najtrudniejszym rodzajem odwagi jest przyznać się przed samym sobą, że darzy się drugą osobę prawdziwym uczuciem. A ty jeszcze potrafiłeś mi to wyznać. Teraz już wierzę, że nigdy więcej mnie nie opuścisz. Pozostaje pytanie: Gdzie byłeś przez całe moje dotychczasowe życie?
Ogarnięta emocjami, pozwoliłam, by osiemnastolatek położył mi dłonie na ramionach i złożył mi delikatny, aczkolwiek pełen szczerej miłości pocałunek na ustach. Nasze wargi złączyły się w jedno, a ja poczułam, że tak samo właśnie w tym momencie postępują nasze serca.

______________________________________________________________________________
Siemaa, po dwutygodniowej przerwie wracam do Was z niezwykle ważnym rozdziałem, od którego zaczną się wszystkie kolejne ważne wydarzenia w życiu głównych bohaterów – siedemnastoletniej Łucji i osiemnastoletniego Dawida. Bardzo się przy tej części starałam, aby wynagrodzić Wam poprzedni brak konkretnego rozdziału Pewnie zauważyliście, że ten rozdział jest dłuższy od poprzednich. TAK – DOBRZE MYŚLICIE. Od tej pory WSZYSTKIE rozdziały będą dłuższe, ponieważ widzę po reakcjach przyjaciółki Patrycji i jednej z fanek tego bloga, Magdzie (poznałyśmy się na asku ), że bardzo Wam na tym zależy
OK, to może coś o moim życiu w tym tygodniu ;)
Nie wydarzyło się nic godnego uwagi, poza tym, że, jak wiecie, byłam chora i w tym tygodniu już całkowicie dochodzę do siebie. W szkole, jak zwykle wydarzyło się kilka zabawnych akcji z moim udziałem. Obowiązkowo ataki głupawki w Sali polonistycznej (ona jest przeklęta!). Karolina siedząca ze mną w ławce się do mnie nie przyznawała, bo te ataki nabrały nowego wymiaru.. xD Ofiarami byli dwaj koledzy siedzący wówczas przed nami. Zostali popisani niebieskim cienkopisem xD Dodatkowo zostałam przerażona przez nauczyciela geografii na przerwie, ponieważ siedziałam na ławce, na korytarzu (tam jest jedna ławka pełniąca funkcję stoliku i dwa krzesła po bokach, taka a’la poczekalnia) i rozmawiałam z Patrycją i Karoliną, które siedziały po bokach, na krzesłach. Nagle ławka zaczęła się podnosić, a ja z piskiem spadłam na ziemię, obejrzałam się, a tam nauczyciel geografii mówi :,,Klaudia na ławce nie siedzimy!”. A ja takie zdziwwo i o co chodzi, przecież jak zwykle na tej ławce siadam, to żaden nauczyciel na poważnie nie zwrócił nigdy uwagi w taki sposób xD
Na lekcji wychowawczej otrzymaliśmy karteczki, które losowaliśmy, z jakimiś zdaniami. Mieliśmy uzasadnić, jak my je rozumiemy. Oczywiście wylosowałam ,,12. Najtrudniejszym rodzajem odwagi jest poskromienie własnej agresji.”. Właśnie. Jak Wy rozumiecie to zdanie?  
Zapraszam na mojego FB, zawsze można pogadać i podyskutować na temat bloga, opowiadania i nie tylko :  https://www.facebook.com/klaudia.jankowska.775

Ja teraz spadam, bo jesteśmy umówione z przyjaciółkami na wyjazd do sąsiedniej miejscowości, na majówkę, pociągiem  *.*
Paa!!


28 komentarzy:

  1. Cześć :) Naprawdę świetny rozdział :) Łucja i Dawid wreszcie wyznali sobie co do siebie czują :) Ciekawe co będzie dalej. Jedynym błędem w tym rozdziale jest to jak napisałaś wyraz "podążyłem", ale tylko ja czepiam się zawsze takich szczegółów :P Rozdział jest bardzo fajny :) Skomentujesz coś? :P
    http://ankaszostakowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, postaram się coś skomentować w wolnym czasie, dzięki za długi komentarz :D

      Usuń
  2. Ojejku cudo <3 zapraszam do mnie :*
    http://calaja-megan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo<3 czekam na kolejny!!
    http://because-i-am-other.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. JA.CIĘ.KOCHAM.
    I ty doskonale wiesz za co . <33333
    Nareszcie są razem! Nareszcie! Nareszcie! Nareszcie!
    To mój ulubiony rozdział . <3333
    A tym cytatem na początku to ujęłaś mnie całkowicie . ;***
    Czekam z niecierpliwoscią na kolejny . ;***
    Pozdrawiam
    Paaati . <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, wiedziałam jaki cytat wybrać :D

      Usuń
  5. awwwwwwwwwwwwwww <333 Piękny rozdział! Przepraszam, ale teraz mam nawał nauki :( Niedługo się spotkamy, bo wakacje <3
    Jestem z Ciebie cholernie dumna ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam nadzieję, że my się spotkamy :D :) Nie ma innej możliwości! :D My ostatnio też mamy dużo sprawdzianów, ale mimo wszystko staram się uczyć tak, by weekendy wypadały mi wolne ;) Nie mogę się doczekać naszego spotkania i wakacji!! :D

      Usuń
  6. Super! Czekam na dalsze rozdziały :3

    OdpowiedzUsuń
  7. dzieki za komentarz, no, naprawdę polecam to radyjko

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten rozdział jest moim ulubionym, zdecydowanie!!! :D
    Strasznie się ciesze, że są wreszcie razem ^^
    Przy okazji mogłam się trochę pośmiać z Twojej notki, bo Wasze lekcje muszą być strasznie zabawne XD
    Kocham i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten cytat na początku jest rewelacyjny!

    Pozdrawiam
    http://kolorowaosobowosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. o matko świetny! ♥ Co przyczepa potrafi zrobić z ludźmi xd

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaajee rozdział. Z niecierpliwością czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej... Już 2 tydzień czekam na ten przeklęty 20 rozdział. Prooosze ddaj go jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  13. następny rozdział miał być wczoraj! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wczoraj pakowalam się na wyjazd, na 4 dniową wycieczkę i niezbyt miałam czas..

      Usuń
  14. ;( dlaczego zaniedbujesz bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszaam bardzo :( ale ostatnio nie miałam weny do pisania a wyznaje zasadę że lepiej nie dodać żadnej części niż lipną ;)

      Usuń
  15. Proszeeeeeeee dodaj coś może być to nawet lipa byle by było co przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  16. Jprd... Już trzeci tydzień nie ma rozdziału. Ciekawe co dziś porabiałaś że nie miałaś czasu go dodać?? Sama pisałaś że będziesz dodawać kolejne co sobotę a teraz co? Wakacje poczułaś pewno. Ja nie wnikam w twoje prywatne sprawy ale masz 2000000 ( o ile nie wiecej ) czytelników którzy czekają z niecierpliwością na ten 20 rozdział . Ja też czasem nie mam weny ale dodaję to co mam mimoiż jest to lipa. Szanuję to że masz zasadę nie dodawać lipy ale prooosze dodaj coś wreszcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej soory ale hejtem tego nie załatwisz. Fakt masz ponad 2000000 czytelników w tym mnie bardzo prosimy dodaj chociażby informację albo coś bo w tym momencie trzymasz nas wszystkich w niepewnośći. Zawiesiłaś błota czy nie ? Zapraszam do siebie
      Http:// boski-kwiatkowski.bloog.pl

      Usuń
  17. W momencie kiedy czytałam moment gdy Dawid wyznał miłość Łucji i użyłaś do tego fragmentu piosenki SBS - Miłość poczułam zażenowanie :") Raczej powinnaś sama coś wymyślić coś romantycznego. A co do twojego opowiadania to ja sądzę że gdyby nie to że masz jedno z pierwszych opowiadań o o Dawidzie nie osiagnelabys sukcesu. AŻ TAKIEGO. Bo nawet ok piszesz ale czytając to sądzę że nadawalo by się na ff o Bieberze a nie Kwiatku. Dziękuję za uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak się składa że nie miałam bloga z opowiadaniem o Kwiatkowskim pierwsza XD Założyłam go 1 stycznia a sądzę że sukces osiągnęłam własnymi siłami, dzięki wsparciu przyjaciół. Jeżeli coś Cię boli, nie musisz tego czytać ;D

      Usuń