wtorek, 26 sierpnia 2014

22 rozdział ,,Kłamstwo rodzi kłamstwo''

,,Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny. Są one na kształ prochu zatlonego, co wystrzeliwszy, gaśnie” ~ W. Szekspir

*Dawid*
Patrzyłem z bijącym sercem, jak Łucja, dziewczyna, którą darzyłem prawdziwym, szczerym uczuciem, dla której miałem ochotę wskoczyć w ogień, wstaje zdezorientowana z pomostu i nie doczekawszy się odpowiedzi z mojej strony, odchodzi w stronę brzegu.
- Łucja! – krzyknąłem, zerwawszy się z miejsca, ale drogę zagrodzili mi niespodziewanie fani.
- Dawid.. Nie mogę uwierzyć... – wyszeptała jedna z dziewczyn, z tego, co zapamiętałem, nazywała się Julia. – Mogę cię przytulić?
Nie mogąc się na niczym skupić, przytuliłem fankę i uśmiechnąłem się uprzejmie.
- Wiecie.. Przepraszam.. Ale nie mam teraz czasu. Mogę zrobić sobie z wami zdjęcie, dać autografy, przytulić...  Podam wam nawet mój numer telefonu... Będziecie mogli dzwonić kiedy tylko będziecie chcieli, tylko proszę... Nie śledcie mnie więcej i nie naskakujcie na mnie jak nie jestem na to przygotowany.
- My przepraszamy , ale.. – zaczął chłopak, stojący obok ciemnowłosej dziewczyny.
- Ale Dawid!! Zostań z nami! – zawołała zrozpaczona Julia.
- Przepraszam, Julia.. Julia? Dobrze mówię?
- Tak! Zapamiętałeś!
- Zgadza się. A teraz posłuchajcie.  Rozumiem, idol, emocje, adrenalina. Wszytko to jest mi bardzo, bardzo bliskie. Podam wam ten numer telefonu. A teraz dajcie mi przejść do dziewczyny która poszła w stronę brzegu, bo jak tak na mnie wszyscy nagle naskoczyliście, to ona była kompletnie zdezorientowana. Fani są dla mnie ważni, ale zrozumcie, że mam także swoje własne życie.
-Rozumiem, Dawid. Teraz jest mi głupio za nas wszystkich, że ci przeszkodziliśmy. Bylibyśmy naprawdę bardzo radośni , gdybyś podał nam ten numer – powiedziała rozsądnie Sara, pomimo tego, iż zauważyłem, że wyraźnie została tym faktem przybita.
Doceniając jej uprzejmość i opanowanie, pospiesznie nabazgrałem na jej ręce swój numer i pobiegłem w stronę brzegu.

*Łucja*
Nie mogłam opanować swojego zdziwienia, gdy ci nieznajomi mi ludzie zaczęli płaszczyć się przed Dawidem. Kompletnie nic nie rozumiałam. Oni wyglądali jak wierni fani Kwiata.. Tylko dlaczego fani?
W tamtym momencie zdałam sobie sprawę, że w ogóle nie znam człowieka, z którym zadawałam się przez całe wakacje. Człowieka, z którym spędziłam tyle wspólnych chwil i wspaniałych przygód. Dziwiłam się więc, jak mogłam pokochać obcego chłopaka.
Idąc szybkim tempem, niebawem wyszłam z plaży i dotarłam do najbliższego przystanku autobusowego. Nie widząc nikogo w budce, spokojnie usiadłam na ławce i oparłam głowę na dłoniach.
Uświadomiłam sobie, że w rzeczywistości Dawid ma mnóstwo osobowości. Że niepotrzebnie traciłam czas i nerwy na nieznajomego mi nastolatka, który miał przede mną naprawdę wiele tajemnic.
Nigdy nie opowiadał mi o swojej rodzinie zbyt wiele. Napomniał tylko, że jego ojciec ma dwóch synów z poprzedniego małżeństwa, że ich matka zmarła i później on ożenił się z Agnieszką. Że z ich związku narodził się on sam.
Kilka razy wspominał o swoich przyjaciołach, opowiadając, jakie przygody z nimi przeżył w rodzinnym Gorzowie i nie tylko.
Nigdy jednak nie wypowiadał się na temat swojej szkoły, tego, do jakiej klasy obecnie chodzi, czym się interesuje.
I to mnie niezmiernie ciekawiło, ponieważ zwykle unikał takich tematów dotyczących jego osoby.
Nagle usłyszałam za sobą czyiś głos.
Szkolony przez najlepszych nauczycieli wokalu, wydobywający się i idealnie wybrzmiewający – poznałabym taki głos wszędzie.
Wstałam z ławki i zerknęłam w stronę, z której dobywał się głos. Stał tam, tak jak się spodziewałam, Dawid. Uśmiechnęłam się nieśmiało do niego  i przez chwilę słuchałam, jak chłopak śpiewał wielki przebój Edyty Bartosiewicz, o tytule ,,Ostatni”.
- Zatańcz ze mną.. Jeszcze raz.. – zakończył, podchodząc do mnie i chwytając mnie za ręce.
Zapatrzył się w moje oczy i ostrożnie odwzajemnił uśmiech.
- Przepraszam.. – szepnął.
Poczułam, jak przez moje ciało przechodzi fala gorąca. Emanowała ze mnie tak wielka złość, że nie mogłam opanować swoich myśli. Milion wspomnień na minutę.
Odsunęłam się stanowczo od chłopaka i uśmiech nagle znikł z jego i mojej twarzy.
- Przepraszam?! – wybuchłam. – Przepraszam?! Jedyne, co masz mi to powiedzenia, to przepraszam?!
Dawid był zdezorientowany moim zachowaniem. Stanął w miejscu, jak skamieniały i otworzył szeroko oczy.
- Co..?
- Nico?! Dawid! Przez cały ten czas... Cały czas, który spędziliśmy razem.. Ty mnie oszukiwałeś! Kim właściwie jesteś? Nie mów, że jakimś znanym artystą..!
Osiemnastolatek zmieszał się i wbił wzrok w ziemię.
- Właściwie.. To ja nim jestem... – wyszeptał ledwie słyszalnie.
- Że co proszę? – zapytałam i podparłam się pod boki.
- No.. Ja jestem znanym artystą.. Śpiewam.. Bloguję.. Mam fanów.. W sumie wszystko zaczęło się od tego, że prowadziłem photobloga... Dzięk niemu i dzięki przyjaciołom zdobyłem popularność wśród nastolatków, później...
- Nie obchodzi mnie co było później – powiedziałam oziębłym tonem i ponownie przysiadłam na ławce, w oczekiwaniu na autobus.
Dawid podszedł do mnie i przyklęknął obok.
- Ja nie chciałem cię oszukiwać.. Po prostu bałem się.. Bałem się że nasze relacje ulegną przemianie po tym, co ci wyjawię i..
- Myślałeś, że stanę się jedną z tysiąca twoich fanek? Że będę cię nachodzić, lub, co najlepsze, szczycić się tym, że jestem w związku z piosenkarzem? Za kogo ty mnie uważasz?
- Ja...
- ZA KOGO ty mnie uważasz? – ponowiłam pytanie, oczekując szybkiej odpowiedzi ze strony chłopaka. – Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć.
Chwilę później na horyzoncie pojawił się autobus. Wstałam z ławki i otworzyłam drzwi pojazdu, by wejść do środka. Poczułam na swojej ręce silny uścisk.
Niewiele się zastanawiając, odtrąciłam go, wsiadłam do autobusu i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Pospiesznie wykupiłam odpowiedni bilet i usiadłam na najbliższym wolnym siedzeniu.
Odjeżdżając, po raz ostatni zerknęłam w stronę osiemnastolatka. Wydawało mi się, że zobaczyłam w kąciku jego ciemnego oka niewielką łezkę, którą chłopak pospiesznie wytarł.
Po raz ostatni patrzyłam w jego oczy, tak długo, dopóki nie znikł za zakrętem.
Usiadłam prosto na siedzeniu i popatrzyłam na szybko przemijające pasy na jezdni.
,,No tak” – pomyślałam. - ,,Tak właśnie szybko wszystko przeminęło”.
Następnie oparłam głowę o szybę i zamknęłam oczy, pragnąc stąd odejść. Daleko. Bardzo daleko.

Tam, gdzie nie ma smutków. Złości, żalu, ani kłamstwa.

______________________________________________________________________________
Siemkaa :D
Oto i jest wyczekiwany rozdział :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba :D
W wolnej chwili serdecznie zapraszam Was na bloga mojej przyjaciółki, Sary, również z opowiadaniem , tym razem o One Direction :D
http://my-newlife-with-one-direction.blogspot.com/
POLECAM!!!!!!! :D

Tymczasem Was zapraszam na mojego aska ;D

15 komentarzy:

  1. Super :* a jak się czujesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega rozdział :) Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze za miesiac sie doczekamy:)

      Usuń
    2. Każdy ma swoje życie :)

      Usuń
    3. Nie mowie, ze nie, ale... Zreszta, co bede trula jak i tak nikt nie zrozumie i bedzie dalej... Nic

      Usuń
    4. Teraz będzie szkoła to będzie rzadziej :P

      Usuń
  3. Długo czekalam na ten rozdział. Gdybym nie wiedziała co bd dalej chyba bym zwariowała. Więc dziękuje ci droga przyjaciółko ze mi powiedzialas. A co do rozdziału to jest super :D Czekam na kolejny. ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do Liebster Award za super blog więcej informacji u mnie --> http://opowiadaniaodawidziekwiatkowskim.blogspot.com/2014/09/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny blog i świetne opowiadania o dawidzie , dodaje do obserwowanych mam nadzieję , że mogę z Twojej strony liczyć na to samo i zaglądać do siebie nawzajem :)
    Pozdrawiam Serdecznie

    OdpowiedzUsuń