wtorek, 23 września 2014

24 rozdział ,,Kraina snów''

,,Bitwa ma to do siebie, że wystarczy wypić jeden kieliszek , żeby być pijanym, ale wystarczy jeden poświst kuli, aby pijany natychmiast otrzeźwiał" ~ J. Korczak

*Kamil*
Widziałem swoją malutką, kochaną siostrzyczkę, w kompletnej rozsypce psychicznej. Zawsze była osobą cichą, spokojną, opanowaną i skrywającą swoje emocje.
A teraz?
Czerwone, zapłakane oczy - człowiek bez mocy.
Tuląc ją do swojej klatki piersiowej, czułem szybkie bicie jej serca, które powoli zwalniało, uspokajając się.
Łucja zamknęła oczy i stopniowo zaczęła osuwać się w krainę snów, kładąc głowę na moim ramieniu. Wyraźnie czułem bijący od niej odór alkoholu, aczkolwiek mimo wszystko, bez jakiegokolwiek wstrętu, jak na starszego brata przystało, delikatnie położyłem siedemnastolatkę do łóżka. Przykryłem ją troskliwie kołdrą i wychodząc, pozostawiłem uchylone drzwi.
Po raz ostatni zerkając w stronę uśpionej dziewczyny, podjąłem błyskawiczną decyzję.
Ona musi odpocząć od tego miejsca, dla jej własnego dobra.

*Łucja*
Obudziłam się, nie wiedząc, kiedy zasnęłam. Czułam, jak moja głowa pulsuje nierównym rytmem, sprawiając mi ogromny ból.
Skołowana, spojrzałam przymrużonymi oczami za okno, gdzie świeciło oślepiające słońce, jakby nie zdając sobie sprawy z mojego samopoczucia.
Czy to był tylko sen?
Mając ogromną nadzieję, przeciągnęłam się z ziewnięciem w łóżku i spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
Nie czekała mnie jednak żadna wiadomość powitalna od Dawida, jakie zwykle do mnie wysyłał.
,,Czyli to nie był sen" - pomyślałam, opuszczając głowę i pozwalając, by niesforne włosy opadły mi na twarz.
Czy tak miał wyglądać nasz koniec?
Jeszcze dwa dni temu miałam wrażenie, że mnie i Dawida nic nie jest w stanie rozdzielić. Że jesteśmy dla siebie stworzeni. Że na nasz związek jest ,,inny". Opierający się na zaufaniu. Wierzyłam w szczerość naszego uczucia, które jednak, jak się przekonałam, cały czas mnie zwodziło.
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, po czym do pokoju weszła babcia z niewinnym wyrazem twarzy.
- Łucja.. Zrobiłam na śniadanie naleśniki.. Jakbyś chciała.. Mogłabyś je zjeść.. Mogę ci je przynieść, jeżeli nie masz ochoty...
- Babciu, chętnie zjem naleśniki, zaraz przyjdę, dziękuję - przerwałam i uśmiechnęłam się kwaśno.
Najwidoczniej nie miałam daru do przekonywania, aczkolwiek staruszka prawidłowo odczytała moje intencje i wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Siedząc w pustym pokoju miałam wrażenie, że na tym świecie pozostałam całkowicie sama. Że nikogo nie obchodzą moje problemy, podczas gdy miałam ochotę się wyżalić. Pamiętałam, że poprzedniej nocy zwierzyłam się po części Kamilowi. Teraz nie potrafiłabym spojrzeć mu w oczy i uczynić to ponownie.
Wstydziłam się zwierzać bratu ze swoich emocji na trzeźwo.
Podobno ludzie po wypiciu alkoholu są szczerzy. Niektórzy wiedzą, że człowiek, który wyraża swoją opinię pod wpływem, tak naprawdę mówi tylko to, co myśli na co dzień, a boi się tego wyznać.
Nie widząc sensu w dalszym siedzeniu na łóżku z opuszczoną głową, podniosłam się powoli i chwiejnym krokiem, czując, jakby głowa zaczęła mi puchnąć, udałam się do łazienki.
Popatrzyłam w lustro i zauważyłam, że pod oczami pojawiły mi się nowe sińce, a skóra stała się blada, niczym papier, uwydatniając delikatne rysy twarzy i kontrastując z moimi ciemnymi włosami.
Pospiesznie zrzuciłam z siebie wszystkie przepocone ubrania, w których spałam i napuściłam do wanny lodowatą wodę.
Spięłam włosy na tyle głowy i weszłam do środka, czując, jakby zimna toń rozrywała mi skórę.
Usiadłam na kolanach i popatrzyłam w wodę, widząc swoje odbicie. Zamknęłam oczy i objęłam się ramionami.
Nagle zobaczyłam przed sobą postać Dawida, uśmiechniętego, machającego do mnie.
Po uchyleniu powiek obraz ten jednak zniknął, a ja poczułam w sercu niemiłe ukłucie smutku. Zauważyłam, że z moich oczu skapują łzy, mieszając się z wodą.
Niewiele się zastanawiając, zanurzyłam twarz w toni i wypuściłam z płuc powietrze. Zamknęłam oczy, czując, jak lodowata woda wlewa mi się do płuc, zabierając resztki tlenu.
Niespodziewanie zobaczyłam przed sobą niezwykle wyraźnie nasze pierwsze spotkanie.
Pierwsze spojrzenie w oczy i natychmiastowe zauroczenie.
Obietnica ,,Nigdy cię nie zostawię".
Nigdy...
Nigdy...
Te słowa dźwięczały w mojej głowie niezwykle wyraźnie nawet wtedy, gdy gwałtownie wyciągnęłam głowę na powierzchnię.
Otworzyłam piekące oczy i odetchnęłam głęboko, pozbywając się resztki wody z płuc.
Odgarniając rozwaloną kitkę do tyłu, pomyślałam, że teraz tylko to mi pozostało.
Pozostały mi mgliste, niewyraźne wspomnienia z minionych tygodni, które spędziłam razem z Dawidem.
Mogłam się jednak domyślić, że wszystko, co kocham, zawsze zostaje mi odebrane.
Przecież to normalność.
Po pewnym czasie wyszłam z łazienki i bez dłuższego użalania się nad sobą, udałam się do kuchni na śniadanie. Wokół rozchodziły się kuszące zapachy naleśników przygotowanych przez babcię i jeszcze czegoś.. Jakby jakiegoś naparu ziołowego.
Poczułam,  że żołądek podchodzi mi do gardła, gdy weszłam do pomieszczenia, pochyliłam się nad kubkiem i poczułam wyraźnie mieszankę ziół. Nigdy nie lubiłam takich naturalnych herbat. Kojarzyły mi się z jakąś chorobą, z udręczeniem i ... Egzorcyzmem. Zupełnie, jakby babcia chciała wypędzić ze mnie złe duchy, które zatruwają moją duszę, duszącym zapachem melisy, mięty i rumianku.
- Już przyszłaś! - zawołała uszczęśliwiona babcia, odwracając się w moją stronę. - Przygotowałam ci śniadanie i pyszną herbatkę. Kamil mi powiedział, że boli cię głowa, więc postanowiłam coś na to zaradzić. Wiesz, że ja gardzę lekami przeciwbólowymi. Takie napary są najlepsze.
Opadłam z impetem na krzesło i wymruczałam ciche ,,dziękuję", zabierając się do jedzenia naleśników, jednocześnie odsuwając jak najdalej od siebie kubek z herbatą.
- Jedz, jedz - usłyszałam za sobą głos brata.
Podskoczyłam na miejscu i spojrzałam na chłopaka, którego do tej pory uważałam za skrajnie nieodpowiedzialnego człowieka. Teraz jednak wydawał się stoicko opanowany. Co dziwniejsze, widząc moje przekrwione, podkrążone oczy i bladą twarz, nawet tego nie skomentował. Wskazał w milczeniu na kubek z ziołami i uśmiechnął się delikatnie.
- Jak to wypijesz, czeka nas pakowanie.
Zachłysnęłam się kawałkiem naleśnika, mając nadzieję, że się przesłyszałam.
- Jak to.. Pakowanie? Przecież ja nigdzie nie wyjeżdżam! - zawołałam wojowniczo, wstając z miejsca.
Nie zwracałam uwagi na pulsujący ból głowy.
- Owszem, wyjeżdżamy, siostrzyczko. Wynająłem dla nas małe mieszkanie, które jest oddalone o 150 kilometrów od tego miejsca.
- Co..? Babcia...
- Babcia i rodzice już o wszystkim wiedzą. Niedługo będzie koniec wakacji, a mama z tatą nie mogą nas ściągnąć z powrotem do siebie. Mają jakieś problemy finansowe, więc chwilowo musimy sobie radzić sami. Nie chcemy przecież obciążać babci. W miejscowości, w której wynająłem mieszkanie, jest także liceum ogólnokształcące, do którego obydwoje będziemy chodzić, by ukończyć jakąkolwiek szkołę i jak najszybciej znaleźć pracę. Ja będę dorabiać po szkole w barze, aby stać nas było na jedzenie, czynsz i jakieś inne rzeczy. Rzecz jasna nie możesz spodziewać się luksusów. Poza tym uważam, że dobrze ci taki wyjazd zrobi.
Widząc pewną minę Kamila, mojego starszego brata, miałam wrażenie, że on to wszystko zaplanował już dużo, dużo wcześniej. Byłam za to na niego niezmiernie wściekła, ponieważ kompletnie nie liczył się z moim zdaniem.
- Pomyślałeś o tym, że ja w Anglii chodziłam do szkoły muzycznej? Jak ja teraz mam sobie poradzić w liceum? Ja nie chcę nigdzie stąd wyjeżdżać, zostaję u babci!
- Już za późno, Łucja, wszystko ustalone. Taksówkę mamy zamówioną, przyjedzie za godzinę po nas i po nasze bagaże. Lepiej zacznij się pakować.
Patrzyłam, jak Kamil wychodzi z kuchni, udając się do swojego pokoju pewnym krokiem. Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam go tak spokojnego, opanowanego i pewnego siebie. Nie lubił nigdy przejmować inicjatywy, a tu nagle dowiedziałam się, że załatwił nam mieszkanie i miejsce w szkole, w Polsce.
Popatrzyłam w bezradnym milczeniu na babcię, która wyglądała na równie zaskoczoną, co ja. Starała się jednak tego nie okazywać, siadając przy oknie i opierając głowę na ramieniu, na parapecie.
- Widać, mój mały wnuczek dorósł - powiedziała.
Widząc, jak kobieta powoli pogrąża się w letargu, udałam się do swojego pokoju i zatrzaskując za sobą drzwi, usiadłam na ziemi.
- Tak, to koniec - powiedziałam cicho, mając nadzieję, że te słowa nie wyszły tak naprawdę z moich ust. - Koniec.
Nie wyobrażałam sobie jednak, jak mogłabym zapomnieć o Dawidzie. O chłopaku, który znacznie odmienił moje życie.
Otarłam brzegiem dłoni spływającą łzę i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.

*Dawid*
Wyłączyłem telefon komórkowy, siadając na ławce w parku. Nie mogłem opędzić się od ciągłych telefonów od fanów i od mojego manadżera.
Chciałem się chwilowo odciąć od wszystkiego, co mnie otaczało.
Chciałem, aby do mojej świadomości doszła wreszcie ta straszliwa wiadomość, że prawdopodobnie nigdy więcej nie zobaczę już osoby, którą ciągle kochałem, a nie chciałem jej skrzywdzić.
Że nigdy więcej nie zobaczę Łucji.

_________________________________________________________________________
Mamy kolejny rozdział!! :D
Mam nadzieję, że Wam się spodoba <3
Już w piątek będę w Poznaniu ze znajomymi na Nocy Naukowców ^^
Kto z Was będzie? :D


19 komentarzy:

  1. super rozdział *_* kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział ! czekam na następny :)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super piszesz ! <3
    Twoja mocna strona sa dialogi ;)

    zapraszam: gertrama.blogspot.com
    obserwujemy? Odp u mnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Ja uważam że nie umiem pisać dialogów xd

      Usuń
  4. Fajne zdjęcia super wpis
    ! Zapraszam: http://blogmanekineko.blogspot.com/ Jeśli mój blog Ci się spodoba zaobserwuj go, a z pewnością zrobię to samo

    _manekineko_
    blogmanekineko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział. Bardzo dobrze opisujesz emocje bohaterów. Popłakałam się jak to czytałam. I na dodatek włączyłam sobie bardzo smutną piosenkę, która według mnie idealnie pasuje do tego opowiadania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się wzbudzić takie emocje <3

      Usuń
  6. Świetny rozdział sis . <3
    Oczywiście, że ja. xd Nie mg się doczekać jutrzejszych odpałów. xd Będzie MOC XD
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Już długo nie było rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Klaudio! Musisz wyznaczyć sobie termin w tygodniu/miesiącu na dodawanie rozdziałów. Dodawaj jakąś akcje fanfiction do rozdziałów np. Porwanie,ciąża, śmierć. Bo czekanie kilku tygodni na rozdziały strasznie nudzi i przez to tracisz fanów. Nie pisz tylko opowiadań! Jak nie wyrabiasz się z rozdziałem dodawaj jakiś konkurs np.
    Konkurs na napisanie (numer rozdzialu) rozdzialu!! Przez takie konkursy i dostajesz coś do czytania i wene :) Jak nawet to nie zadziała to zapraszam do mnie :-* Ja z racji tego iż nie korzystam z komputera mam tymczasowe wolne od rozdziałów i w tym czasie zajmuję się stronce poświęconej ocenianiu stron o Dawidzie, tam niedługo pojawi się recenzja twojego :)
    Pozdrawiam

    /Yolo Mrs Pati :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podałabyś mi może link do twojej stronki? :) Byłabym wdzięczna i Bardzo Bardzo dziękuję za pomysł z tym konkursem <3 Napewno skorzystam z Twoich rad <3

      Usuń
  9. http://nie-zawodna-milosc.blogspot.com/2014/11/rozdzia-1-pozegananie.html
    Proszę :3 /Kristen ;**

    OdpowiedzUsuń