sobota, 17 stycznia 2015

29 rozdział

Dawid spacerował chodnikiem po przedmieściach i patrzył w świecące żółtym światłem uliczne lampy. Mijały go setki samochodów, które pędziły przed siebie szalonym tempem. Z pewnością nikt z kierowców nawet się nie zastanowił, że jadąc z taką szybkością może spowodować wypadek, w którym zginie niewinna osoba. Ludzie nie chcą się zadręczać takimi problemami, aby sobie nie psuć humoru. 
Gdybyśmy mieli pomyśleć przez moment o tym, jaka śmierć nas czeka, zaczęlibyśmy się bać życia. Unikalibyśmy wszystkiego, co ryzykowne. Sprawiłoby to, że stalibyśmy się bierni.
Dziewiętnastolatek spracerował tak co wieczór, niezależnie od tego, w jakiej aktualnie znajdował się miejscowości. Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego, postanowił ukończyć liceum, a karierę przełożyć w czasie. Mimo wszystko nadal miał ogromną rzeszę wiernych fanów, których miłość często przeradzała się w obsesję.
Stawiając kolejne kroki myślał o Łucji. Pomimo wielu starań, nie potrafił zapomnieć o tej dziewczynie, z którą przeżył niesamowite dwa miesiące wakacji. Ten krótki czas wydobył z niego wszystkie najlepsze ludzkie cechy. Chłopak zaczął postrzegać świat pod innym kątem. Łucja dała mu to, czego nie potrafiłaby zaoferować żadna inna dziewczyna.
Idąc i czując jesienny wiatr muskający włosy, Dawid naciągnął na głowę kaptur i włożył ręce do kieszeni bluzy. Zgarbił się nieco i zapatrzył w ziemię. Próbował sobie wyobrazić, że obok niego idzie Łucja.
Dochodząc do okolicznej kawiarenki, jednej z wielu w tej miejscowości, pomyślał z przerażeniem, że coraz słabiej pamięta rysy twarzy siedemnastolatki. Jedyne, co pozostało, to niewyraźne kontury, które z każdą minutą coraz bardziej zanikały.
,,Dlaczego byłem taki głupi? Mogłem zrobić sobie z nią zdjęcie. Miałbym chociaż jakąś pamiątkę” – pomyślał z wyrzutem.
Podszedł do drzwi kawiarenki i pchnął je delikatnie. Masa zimnego, jesiennego powietrza wzbiła się w powietrze i wleciała do pomieszczenia, wraz z wkraczającym tam Dawidem. Przy stolikach nie było prawie nikogo, więc nastolatek rozsiadł się wygodnie na uboczu i zdjął kaptur z głowy. Wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i po raz kolejny nacisnął przycisk szybkiego wybierania numeru z ogromną nadzieją, że może.. Może jednak… Niestety cały czas odzywał się operator, oznajmiając, że numer jest nieaktualny.
Nagle do stolika podeszła kelnerka.
- Podać coś? – zapytała, ze znudzeniem przewijając kartki w bloczku.
- Nie, dzięki – odpowiedział Dawid i pozwolił sobie zerknąć w stronę dziewczyny.
Na oko wyglądała na siedemnaście, góra osiemnaście lat. Miała długie blond włosy, związane w wysoki kok i niebieskie oczy. Nastolatek doszedł do wniosku, że dziewczyna jest bardzo ładna i szczupła. Już chciał do niej zagadać, gdy nagle ona uśmiechnęła się delikatnie i odwróciła na pięcie, odchodząc w stronę baru.
,,Co ja robię..” – zapytał sam siebie i ukrył twarz w dłoniach.
Przypomniał sobie czasy, gdy miał piętnaście lat i podrywał każdą dziewczynę, która tylko wpadła mu w oko. Bez  zastanowienia wówczas rozpoczynał z nią rozmowę i starał się dowiedzieć o niej jak najwięcej.
Teraz tak nie potrafił.
Wychodząc z kawiarenki i ponownie włócząc się bez celu po mieście i okolicznych parkach, niespodziewanie dostał wiadomość z nieznanego numeru.
,,Dawid. Wracaj natychmiast do domu, musimy ci coś z ojcem powiedzieć. Mama”
Dziewiętnastolatek zaśmiał się pod nosem. Zapewne jego mama znowu zgubiła swój telefon i w pobliskim sklepie kupiła startówkę, pisząc z komórki ojca.
- Cała mama – westchnął i przyspieszył kroku.
Kilka minut później znalazł się pod blokiem. Wszedł po schodach do drzwi i zadzwonił dzwonkiem. Zdawało  się, że mama czekała na niego.
- Wreszcie jesteś!  - zawołała. – Dalej, chodź. Musimy ci coś powiedzieć.
- Coś się stało? – zapytał dziewiętnastolatek zaskoczony zachowaniem matki.
Agnieszka nigdy jeszcze nie była taka spięta i rzeczowa. Miała smutną minę i wyglądała na zmęczoną.
- Tak, proszę, ściągnij buty i chodź do pokoju. Tylko się pospiesz!
Mama niemalże wbiegła do gościnnego pokoju i usiadła na kanapie obok męża, który wydawał się tak samo nieswój.
- Co jest? – spytał zdziwiony Dawid i stanął w drzwiach.
Nigdy jeszcze nie czuł się tak dziwnie we własnym domu. Nawet wtedy, gdy wiedział, że rodzice będą go wyzywać, gdy jako piętnastolatek wiele rzeczy zbroił. Czuł się okropnie.
- Usiądź – powiedział tata.
Nigdy jeszcze nie był taki poważny. Nastolatek wykonał posłusznie polecenie i usiadł sztywno na kanapie, obok mamy.
- O co chodzi?
Kobieta westchnęła i chwyciła za rękę swojego męża. Uścisnęła ją, jakby rozpaczliwie dodając sobie siły i popatrzyła w oczy synowi.
- Dawid, wiesz, że urodziłeś się dziewiętnaście lat temu – zaczęła.
- Wiem, przecież chyba każdy zna swój wiek – odpowiedział chłopak ze śmiechem, starając się rozweselić całą sytuację.
Rodzice jednak nie załapali intencji syna i popatrzyli na niego z wyrzutem.
- Czy ty musisz ze wszystkiego sobie żartować? Bądź chociaż raz poważny – skarciła go mama.
- Mamy ci coś do powiedzenia – dodał ojciec. – I proszę cię, cokolwiek od nas usłyszysz, potraktuj to z pewnym dystansem.
- No dobrze… Ale o co chodzi? Wyglądacie na zmartwionych, jakbyście nie byli sobą!
- Dawid.. Urodziłeś się dziewiętnaście lat temu. Ja i Jacek nie byliśmy wtedy zamożną rodziną.
- Jaśniej? Byliśmy spłukani.
- Chcieliśmy zagwarantować Mateuszowi i Michałowi dobre warunki życia, z trudem wiązaliśmy koniec z końcem, a tu nagle się okazało, że ponownie jestem w ciąży… I to bliźniaczej.
Dziewiętnastolatkowi wydawało się, że mu się coś przesłyszało. Spojrzał ze zdziwieniem na matkę, myśląc, że coś jej się pomyliło. Ona jednak wydawała się bardzo spokojna, a ojciec także jej nie poprawiał. Czyli to jednak nie była pomyłka.
- Bliźniaczej..? – spytał cicho. – Dziewiętnaście lat temu..?
- Tak, Dawid. Bliźniaczej. Wyobraź sobie teraz moje i ojca zdziwienie, gdy się o tym dowiedzieliśmy. Już wtedy w życiu ledwie nam starczało pieniędzy na wyżywienie dwóch synów. Co by było, gdyby urodziła się kolejna dwójka dzieci..?
- Wraz z matką bardzo się przestraszyliśmy – dodał ojciec. – Gdy bliźniaki się urodziły, okazało się, że jeden z nich to chłopiec, a drugi to dziewczynka.
Rodzice dali nastolatkowi chwilę czasu na zastanowienie się, po czym kontynuowali opowieść.
- To był nasz błąd, że nie powiedzieliśmy ci tego wcześniej. Po prostu chcieliśmy o tym wydarzeniu zapomnieć… W szpitalu podjęliśmy szybką decyzję. Zatrzymamy syna, a córkę oddamy do adopcji. Nie chcieliśmy ryzykować, wychowując córkę. W wychowywaniu synów mieliśmy doświadczenie, tylko to zaważyło o naszej decyzji.
- Czekajcie chwilę, stop. Chcecie mi powiedzieć, że mam siostrę bliźniaczkę?! – zawołał Dawid, wstając z miejsca zbulwersowany. – I że oddaliście ją do adopcji?!
- Dawid, spokojnie, usiądź..
- Nie!
- To było najlepsze, co mogliśmy w tej sytuacji zrobić, zrozum. Nie poradzilibyśmy sobie, gdybyśmy mieli wychowywać i utrzymywać tyle dzieci.
- Ktoś by wam na pewno pomógł! Do cholery jasnej, trzeba było zaryzykować! – wrzasnął nastolatek, robiąc się czerwony na twarzy.
- DAWID! Opanuj emocje, pamiętaj, że mówisz do matki! – odpowiedział ojciec, unosząc się.
- Chłopcze, musieliśmy tak zrobić..
- I gdzie ona teraz jest? Gdzie teraz jest moja siostra bliźniaczka?! Chyba nie chcecie mi powiedzieć, że nie wiecie, co się z nią obecnie dzieje?!
- Właśnie dlatego cię do siebie wezwaliśmy.. – zaczął zakłopotany ojciec.
-Twoja siostra nazywa się Patrycja i …
- Nie obchodzi mnie to, jak się ona nazywa! Dlaczego mnie do siebie wezwaliście i po dziewiętnastu latach łaskawie zgodziliście się wyznać mi prawdę?!
Rodzice popatrzeli na siebie zakłopotani.
- Bo Patrycja odezwała się do nas. Poszukiwała swoich rodziców.
- Żartujecie? Kiedy to było?
- Dwa miesiące temu..
- Dwa miesiące?!
- Dawid, nie chcieliśmy ci psuć wakacji… Tak dobrze się bawiłeś.. A przecież należała ci się chwila wolnego.
- Nie wmówicie mi, że to dla mojego dobra. Nie owijajcie w bawełnę. Mówcie teraz, natychmiast prawdę. W tej właśnie sekundzie. Albo stąd wychodzę.
- Dawid…
- Wychodzę – powiedział chłopak i obrócił się na pięcie.
- Czekaj! Patrycja podała nam swój numer telefonu… Jeżeli chcesz..
- Chcę.
Agnieszka i Jacek pospiesznie napisali coś na uszykowanej wcześniej kartce i podali ją zaskoczonemu Dawidowi. Nie spodziewał się, że tak łatwo pójdzie.

_______________________________________________________________________


SNAPCHAT: luxwell99


Podawajcie swoje SNAPY i zapraszajcie :) luxwell99



11 komentarzy:

  1. Super rozdział.
    Nie dziwię się, że nie masz zamiaru uczyć się do bierzmowania 4 rok, ja też bym nie chciała. Ja wybrałam technikum i póki co jestem zadowolona. Chodzę do 1 klasy. ;)
    http://lady-kala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz bardzo fajną wyobraźnię :) Jest to dar, jeśli lubisz pisać opowiadania :) Wykorzystuj go :)

    www.threedl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby Patrycja to ja? ;P :3

    Cudny, bejbs :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny, trochę głupio, że tak Wam bierzmowanie przełożyli ;/

    Zapraszam
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. http://dawid-kwiatkowski-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-award.html
    Otrzymałas nominnację do Liebster Awards! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. woow extra
    zapraszam do mnie ;d fotki z koncertu Dawida :)
    Zapraszam do komentowania

    OdpowiedzUsuń
  7. exxxxxxtra blog !_! like takie właśnie blogi :) zapraszam na mój dopiero zaczynam ale: :) http://musicerszan.blogspot.com/ :) ;) *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny *-* czekam na next, i czy mogłabyś mnie informować o następnych? :D ask.fm/NataliaForys

    OdpowiedzUsuń
  9. Świeeeetny rozdział kochana <3
    Pisz szybko kolejny.

    OdpowiedzUsuń