poniedziałek, 22 grudnia 2014

KOCHANI! :D

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, chciałabym życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze! Abyście spędzili te święta w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny! :D <3 Pamiętajcie, pogódźcie się z wszystkimi, z którymi byliście pokłóceni, koniecznie! Święta to czas przebaczania :D
Do usłyszenia w najbliższym rozdziale! :D


środa, 3 grudnia 2014

28 rozdział

,,Ku chwale spontaniczności, łapię chwile, nie ufając przyszłości!” ~ Bednarek

Kamil stanął zdenerwowany w drzwiach pokoju i wyraźnie się zaniepokoił, widząc zapłakaną Łucję, leżącą na łóżku, twarzą zwróconą ku poduszce. Zrobił nieśmiały krok naprzód i zatrzymał się, z ręką półwyciągniętą w stronę siostry.
- To nic takiego – wyjąkała Łucja, podnosząc się z łóżka.
Jej ciemne włosy, ociekające wodą, były niedbale pozlepiane, a przemoczone ubranie ściśle przylegało do ciała siedemnastolatki. Dziewczyna, starając się opanować emocje, otarła pospiesznie łzy ręką i wywinęła usta w dziwnym grymasie, który z pewnością przypominać miał uśmiech. Ściągnęła z siebie mokrą kurtkę, nie zwracając uwagi na stojącego w jej pokoju brata i rzuciła ją na łóżko. Już miała zrobić krok w kierunku drzwi, gdy nagle zauważyła przed oczami ciemne mroczki.
- Łucja.. Łucja! – zdawało się jej, że głos Kamila dochodzi jakby z oddali.
Brzmiał i brzmiał… Aż w końcu całkowicie zanikł i nastolatka nie słyszała już nic, oprócz głuchej, męczącej ciszy. Zamrugała szybko powiekami, starając się odpędzić z oczu narastającą ciemność. Ta jednak nie ustępowała. Dziewczyna zaczęła wyraźnie słyszeć bicie swojego serca. Szybkie, mocne uderzenia, które doprowadzały krew w żyłach do nieznośnego wrzenia. Nagle Łucja zaczęła gwałtownie łapać powietrze do płuc. Zdawało się jej, że za moment go zabraknie, ponieważ serce ciągle domagało się więcej tlenu. Niespodziewanie wszystko zniknęło.
Kamil, widząc, jak jego siostra upada bez przytomności na ziemię, pospiesznie podbiegł, by ją chwycić. Niestety nie udało mu się to i dziewczyna uderzyła mocno głową o wezgłowie łóżka. Z jej czoła zaczęła mocno cieknąć jaskrawoczerwona krew. Spływała po policzku i skapywała bez kontroli na jej bluzkę, barwiąc ją na czerwono. 
Przerażony chłopak chwycił w ręce bez zastanowienia poduszkę, ściągnął z niej poszewkę i przyłożył ją do czoła nieprzytomnej siostry. Ucisnął mocno, starając się niespokojnie zatamować krwawienie. Gdy zauważył, że krew wyciekająca z rany zmienia barwę na bordową, przeraził się. Wiedział, co to znaczy. Na biologii zawsze z chęcią uczył się medycyny. Jeżeli z ciała leciała bordowa krew, oznaczało to, że doszło do przerwania lub uszkodzenia jednej z głównych żył. I w takim  przypadku mówi się o krwotoku.
Nastolatek zawinął rozcięcie na czole Łucji w poszewkę, obijając się o ściany, z rękoma pobrudzonymi krwią, otworzył pospiesznie drzwi na zewnątrz mieszkania, wrócił po siostrę i uniósł ją na ramiona. Wybiegł z nią z mieszkania, nawet nie zadając sobie trudu, by je później zakluczyć. Nie zastanawiając się, zbiegł najszybciej, jak mógł, po schodach i wybiegł na zawnątrz.
Samochody nieustannie przejeżdżały przez ulicę, nawet nie zwracając uwagi na stojącego na chodniku chłopaka, z zakrwawioną siostrą na ramionach. Kamil zauważył, że poszewka zaczęła przeciekać, a krew ponownie zaczęła się sączyć ciurkiem i skapywać na ziemię.
- Stop! – wrzasnął nastolatek i wyskoczył na ulicę, uskakując przed maską rozpędzonego auta.
Kierowca nie tylko się nie zatrzymał, ale i zatrąbił klaksonem i wyminął bez uczuć zrozpaczonego chłopaka.
- Dupek! – wykrzyknął Kamil i wrócił na chodnik.
Nie wiedząc, co robić, ze łzami w oczach rozejrzał się dookoła. Od najbliższego przystanku autobusowego dzieliło go ponad kilometr. Choćby chciał, nie byłby w stanie tam dojść, z obficie krwawiącą Łucją na ramionach. Dodatkowo cały czas padał deszcz, co utrudniało sprawę.
Niespodziewanie chłopak poczuł na swoim ramieniu uścisk czyjejś dłoni. Kamil odwrócił się gwałtownie i zauważył stojącego obok w strugach deszczu jakiegoś chłopaka, najwyraźniej w swoim wieku. Krótko przystrzyżone, czarne włosy i oczy wydawały się odpychać, ale miły, lekko cwianiaczkowaty uśmiech nieweczył to początkowe, złe wrażenie, które się odbierało.
- Łucja! – krzyknął przerażony dziewiętnastolatek, gdy zauważył nieprzytomną, zakrwawioną dziewczynę.
Przyłożył dłoń do zimnego policzka dziewczyny i przytrzymał wyżej jej głowę, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenie Kamila. Ten jednak postanowił nie robić wyrzutów nieznanemu nastolatkowi i starał się całkowicie skupić na rannej siostrze.
- Możesz mi pomóc? – zapytał gorączkowo. – Muszę się dostać do szpitala, a nie mam prawa jazdy!
Chłopak oderwał wzrok od dziewczyny i spojrzał w oczy Kamila z dziwnym błyskiem.
- Ja też nie mam prawka… Ale mój starszy brat ma samochód. On jest teraz w pracy, ale auto stoi nieużywane przed blokiem. Kiedyś uczył mnie, jak jeździć. Mogę was zawieźć.
Kamil zerwał się i natychmiast podbiegł do samochodu, który wskazał nieznajomy chłopak. Ten także podbiegł do auta i pospiesznie je odkluczył. Pomógł Kamilowi delikatnie ułożyć Łucję na tylnych siedzeniach i usiadł za kierownicą.
- Dzięki – wydyszał zmęczony, przemoczony dziewiętnastolatek, zamykając za sobą drzwi.
- Podziękujesz mi, gdy dotrzemy bezpiecznie do szpitala, bo musimy się spieszyć żeby Łucja się nie wykrwawiła, a pogoda nam widocznie nie sprzyja – odpowiedział chłopak. – Tak w ogóle jestem Nathan.
- Kamil, brat Łucji. Jedźmy już, pogadamy w szpitalu.
Są w życiu takie dni – może jest ich niewiele, ale są – gdy liczy się dla nas każda sekunda. Każda, nawet najmniejsza chwila, może przesądzić o życiu lub śmierci. To, czy wejdziemy na pasy na zielonym świetle i będziemy bezpieczni, czy zaryzykujemy i przejdziemy przez niebezpieczną jezdnię na czerwonym świetle, zależy tylko i wyłącznie od nas.
Podejmujemy decyzje – raz właściwe, innym razem mniej korzystne. Uczymy się na własnych błędach, które popełniamy. Poznajemy świat według własnych możliwości i chęci. Zakochujemy się , rzecz jasna nie zawsze szczęśliwie. Rozstajemy się, często myśląc, że to dla nas koniec. Zawala nam się świat, bojąc się, że nigdy nie poznamy równie fantastycznej osoby. Próbujemy zapomnieć, ale nie zawsze nam to wychodzi na dobre. W naszej pamięci pojawiają się luki, które staramy się zapełnić. Niestety rzadko się to udaje.
Jadąc szybko w strugach deszczu po ślizgiej nawierzchni, niebawem Nathan i Kamil dojechali pod ogromny budynek szpitalny. Nathan zagasił silnik i wybiegł z auta, pomagając bratu Łucji wyciągnąć dziewczynę. Z jej czoła cały czas leciała krew, której stale przybywało. Zrozpaczony Kamil nie czekał, aż Nathan  zakluczy samochód, tylko od razu pobiegł z dziewczyną na ramionach do szpitala.
Stanął zdezorientowany na środku przychodni, nabrał w powietrza płuca i krzyknął z całej siły:
- Potrzebuję lekarza!!!
Pacjenci zaczęli oglądać się na chłopaka. Na początku nie zauważali krwawiącej nastolatki. Dopiero po jakimś czasie zaczęli zakrywać usta dłonią, a rodzice zakrywali dzieciom oczy, by się nie przestraszyły.
Nagle chłopakowi wydało się, że w przychodni zrobiło się strasznie gorąco. Gdy podbiegł do niego młody lekarz, ubrany w biały kitel i zaczął coś wykrzykiwać gorączkowo, Kamil nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje.
Kilka pielęgniarek pospiesznie podbiegło, prowadząc przenośne łóżko na kółkach. Lekarz pomógł ułożyć Łucję na miejscu i bez słowa odwinął poszewkę z jej czoła. Oględnie obejrzał ranę, przycisnął do niej świeży bandaż i biegiem zaprowadził łóżko do sali obserwacji.
Kamil, widząc swoją siostrę, która leży bez ruchu na szpitalnym łóżku, uświadomił sobie, jak bardzo ją kocha. Zaczął żałować, że nie troszczył się o nią lepiej. Siadając na jednym z wielu krzesełek w poczekalni, ukrył twarz w dłoniach i zastanawiał się, co doprowadziło Łucję do takiego stanu. Starał się ignorować nachalne spojrzenia pacjentów, którzy pokazywali go sobie palcami.
Jedna z dziewczynek czekająca na przyjęcie przez lekarza ze swoją matką, spojrzała na rodzicielkę z pytającym wyrazem twarzy.
- Mamo, dlaczego ten chłopiec ma ręce i bluzę od krwi? – spytała. – Powinien iść się umyć.
Matka, zakłopotana bezpośredniością córki, bez słowa zaprowadziła ją do szpitalnej kawiarenki, gdzie z pewnością wszystko jej wytłumaczyła. Albo też kupiła jej jakieś ciastko, aby nie zadawała kłopotliwych pytań.
Nagle Kamil poczuł, że ktoś usiadł obok niego.
- Poznałem Łucję w szkole – powiedział Nathan, chowając telefon do kieszeni i wpatrując się w ścianę. – Ona jest niesamowita.
- Wiem. Bo to moja siostra – odpowiedział Kamil, nie podnosząc wzroku.
- Co jej się stało?
- Chciałbym to wiedzieć. Wbiegła do mieszkania zapłakana i nagle gdy wstała z łóżka, przewróciła się i uderzyła głową o wezgłowie łóżka.
Nastolatek poczuł odrętwienie kończyn – zupełnie, jakby należały do kogoś innego, całkowicie obcego.
- Mam nadzieję, że nic jej nie jest – odparł Nathan i wygodniej rozsiadł się na krześle.
Kamil poczuł, że polubił tego bezinteresownego chłopaka, który nawet nie zapytał się o zapłatę za paliwo. Dodatkowo zaczął się zastanawiać, jakie relacje łączą dziewiętnastolatka i jego młodszą siostrę.


______________________________________________________________________